Ania Rusowicz zdecydowała się na makijaż permanentny i zrobiła sobie piegi. To nie przypadkowy kapry. Piosenkarka zawsze o nich marzyła, bo takie same miała jej mama, Ada Rusowicz, wielka gwiazda big bitu lat 60., która zginęła w wypadku samochodowym, gdy Ania miała zaledwie 7 lat. Córka od lat pielęgnuje pamięć o matce i z każdym rokiem jest do niej coraz bardziej podobna.
Ania Rusowicz szturmem wkroczyła na salony show biznesu w 2011 roku, gdy wydała album „Mój big bit”, składający się z piosenek, które śpiewała jej mama, Ada Rusowicz. Nieżyjąca Ada Rusowicz była w latach 60. wielką gwiazdą big bitu w Polsce, jej piosenki w nowoczesnych aranżacjach wykonane przez córkę były hołdem dla nieżyjącej mamy.
Fani podkreślali też podobieństwo fizyczne Ani do Ady. Wydaje się, że wraz z upływającym czasem jest ono jeszcze większe.
Ania zrobiła sobie niedawno piegi, tzw. makijaż permanentny. Zawsze o takich marzyła. Zwłaszcza że jej mama miała piegi
– zdradza Blask Online znajoma piosenkarki.
Tragiczna śmierć gwiazdy#
Sama Ania często podkreśla w wywiadach, jak wielką stratą była dla niej śmierć mamy. Ada Rusowicz w 1991 roku zginęła tragicznie w wypadku samochodowym, gdy jej córka miała zaledwie 7 lat. Artystka wracała z koncertu sylwestrowego razem ze swoim mężem, Wojciechem Kordą.
Muzycy przez lata tworzyli słynny zespół Niebiesko-Czarni. Po śmierci Ady małą Anią zaopiekowali się ciocia z wujkiem. Artystka przez lata całe miała o to żal do swojego ojca, że ją odrzucił. Z tego też powodu Ania zmieniła swoje nazwisko na panieńskie mamy i pod nim jest dziś znana.
Mama daje jej znaki#
Do kogo mam być podobna jak nie do własnej mamy? Mam połączenie z moją mamą, czuję jej obecność. W moim życiu zdarzają się cuda i czasem nawet ludzie wokół mnie są zadziwieni, jakie znaki potrafię dostać. […] Ona mi daje o sobie znać poprzez piosenki, sytuacje, okoliczności i daty. To są niezwykłe historie
– mówi Ania Rusowicz.
Artystka z pietyzmem przechowuje pamiątki po zmarłej mamie.
Mam kilka bardzo ważnych dla mnie pamiątek. Np. pierścionki – ona je kochała, zwłaszcza takie rosyjskie, które przywoziła z ZSRR. To są moje relikwie, ale czasami je noszę. Mam też parę sukienek czy kożuch, w który była ubrana w jednym z filmów. Dalej go noszę, jest w fantastycznym stanie
– zdradziła Ania Rusowicz w jednym z wywiadów.


