Wczesny ranek, Plac Konstytucji w Warszawie, chwila po szóstej. Kobieta wyprowadza kilkumiesięcznego szczeniaka na spacer. Nagle czuje silny cios w tył głowy. Odwraca się i widzi rosłego mężczyznę, który kontynuuje atak, kopiąc ją po całym ciele. Gdy ucieka do bramy, napastnik idzie za nią. Na szczęście w tym samym miejscu i o tej samej porze znalazł się policjant ze śródmiejskiej komendy, który właśnie szedł na służbę.
Funkcjonariusz z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu przechodził przez Plac Konstytucji, gdy po drugiej stronie placu zauważył mężczyznę brutalnie atakującego kobietę.
Po kilku sekundach leżał na ziemi#
Napastnik zadał jej kilka ciosów pięścią w głowę i kopał po całym ciele. Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, policjant był już przy sprawcy. Zaledwie kilka sekund po pierwszym ataku 37-latek leżał obezwładniony na ziemi.
To jednak nie koniec. W trakcie zajścia napastnik groził funkcjonariuszowi pozbawieniem życia. Badanie alkomatem nie pozostawiło wątpliwości co do stanu, w jakim działał: w organizmie 37-latka stwierdzono ponad dwa promile alkoholu.
Uderzył też psa#
Pokrzywdzona kobieta zeznała, że nie zna sprawcy i nigdy wcześniej go nie widziała. Rano, jak co dzień, wyprowadzała szczeniaka na spacer, gdy poczuła niespodziewany cios. Napastnik uderzył też psa, jednak zwierzęciu nic się nie stało. Motyw ataku pozostaje nieznany, wszystko wskazuje na przypadkowe działanie napastnika.
Policja opublikowała nagranie z interwencji i nie kryje dumy ze swojego funkcjonariusza. I trudno się dziwić. Ten sam policjant pracował wcześniej nad głośną sprawą z lutego 2024 roku, kiedy wraz z innymi funkcjonariuszami zatrzymał Doriana S., oprawcę młodej kobiety z Białorusi. Najwyraźniej dla niektórych mundur to nie tylko ubranie do pracy.
Zobaczcie nagranie ze zdarzenia:


