Filip Chajzer właśnie podzielił się z fanami niezwykle osobistym i duchowym wydarzeniem. Celebryta oficjalnie przyjął sakrament bierzmowania! Z tej okazji wybrał nowe imię, a w mediach społecznościowych opublikował pełen emocji wpis prosto z kościelnej ławy.
Filip Chajzer rzadko ukrywa przed światem przełomowe momenty ze swojego życia, ale jego najnowszy post na Instagramie autentycznie zaskoczył i wzruszył tysiące internautów. Prezenter udał się do Trzebnicy, gdzie w uroczystej atmosferze przystąpił do sakramentu bierzmowania, który sam określił jako coś głęboko mistycznego.
Od dziś Filip Aleksander Jerzy!#
Jak zdradził sam celebryta, od momentu przyjęcia sakramentu oficjalnie nosi imiona Filip Aleksander Jerzy. Wybór trzeciego imienia nie był przypadkowy i kryje za sobą piękną, rodzinną oraz historyczną historię.
„Jerzy bo dziadek i Jerzy Popiełuszko. Biskup, który na tę okoliczność przyleciał do Trzebnicy aż z Australii też nazywa się Jerzy. Jerzy Kołodziej”
- wylicza poruszony dziennikarz w swoim instagramowym wpisie.
Podczas mszy świętej Filipowi towarzyszył jego najlepszy przyjaciel, Daniel, który w tym ważnym dniu pełnił odpowiedzialną funkcję świadka bierzmowania.
Kazanie o „boskim POWERZE” i smartfonach#
Filip Chajzer, znany ze swojego dynamicznego stylu bycia, zachwycił się nowoczesnym i niezwykle trafnym kazaniem, jakie wygłosił celebrujący nabożeństwo biskup. Duchowny użył porównania, które idealnie trafiło do wyobraźni współczesnego człowieka - porównał ludzkie życie do... smartfona.
„Możesz mieć najlepsze aparaty, procesor i pamięć operacyjną, ale co Ci z tego wszystkiego, kiedy pada bateria 🔋 śmietnik! Niech duch święty powtarzając za biskupem będzie naszą baterią do życia” – relacjonuje pełen entuzjazmu celebryta.
„Powołanie raczej mi nie grozi”#
Na koniec swojego wpisu Filip Chajzer podziękował fantastycznej młodzieży z Trzebnicy za wspólną modlitwę i w swoim klasycznym, lekko żartobliwym stylu podsumował całe wydarzenie, pytając retorycznie, ile sakramentów jeszcze mu zostało. Od razu jednak uspokoił fanów, pisząc z przymrużeniem oka:
Powołanie raczej mi nie grozi
Pod postem natychmiast posypała się lawina gratulacji, życzeń wytrwałości na nowej drodze oraz wyrazów uznania za odwagę do publicznego mówienia o swojej wierze. Trzeba przyznać, że w dzisiejszym show-biznesie taki krok wymaga sporej autentyczności. Gratulujemy!


