Tom Hanks od dekad uchodzi za jednego z najwybitniejszych aktorów Hollywood. Na swoim koncie ma role, które na stałe zapisały się w historii kina, ale równie ciekawie prezentuje się lista filmów, z których zrezygnował. W dniu 70. urodzin aktora przypominamy produkcje, które mogły wyglądać zupełnie inaczej.
Trudno wskazać drugiego aktora, który z taką swobodą odnajdywałby się zarówno w lekkich komediach, jak i poruszających dramatach. Tom Hanks przez lata udowodnił, że potrafi stworzyć bohaterów, których widzowie pamiętają przez dekady. Nic dziwnego, że wielu scenarzystów pisało role właśnie z myślą o nim. Nie wszystkie propozycje trafiały jednak na plan filmowy.
Paradoksalnie to właśnie odmowy Hanksa otworzyły drogę innym aktorom do stworzenia kreacji, które dziś uchodzą za kultowe.
„Jerry Maguire” miał należeć do Hanksa#
Jednym z najbardziej znanych przykładów jest „Jerry Maguire”. Cameron Crowe od początku wyobrażał sobie głównego bohatera właśnie jako Toma Hanksa. Aktor przeczytał scenariusz i był nim szczerze zainteresowany, ale w tym samym czasie chciał skoncentrować się na własnym projekcie – „Szaleństwach młodości”.
Ostatecznie zrezygnował z udziału w filmie. Rolę przejął Tom Cruise, dla którego stała się ona jedną z najważniejszych w całej karierze. Sam Crowe po latach wspominał, że rozmowa z Hanksem była tak entuzjastyczna, iż dopiero po jej zakończeniu dotarło do niego, że właśnie usłyszał odmowę.
Dlaczego nie został Harrym?#
Dziś trudno wyobrazić sobie komedie romantyczne bez ekranowego duetu Toma Hanksa i Meg Ryan. Niewiele osób pamięta jednak, że aktor mógł pojawić się u jej boku znacznie wcześniej – w filmie „Kiedy Harry poznał Sally”.
Powód rezygnacji był bardzo osobisty. W tamtym okresie Hanks przechodził przez rozwód z pierwszą żoną, Samanthą Lewes. Jak po latach opowiadała Rita Wilson, aktor nie potrafił utożsamić się z bohaterem, który po rozstaniu przeżywał emocjonalny kryzys. Uznał, że postać jest zbyt odległa od jego własnych doświadczeń i zrezygnował z roli.
Forrest Gump zamiast więziennych murów#
Jedna z najtrudniejszych decyzji w jego karierze dotyczyła wyboru pomiędzy dwoma znakomitymi scenariuszami. Hanks mógł zagrać Andy'ego Dufresne'a w „Skazanych na Shawshank” albo wcielić się w Forresta Gumpa.
Postawił na historię prostolinijnego mieszkańca Alabamy i ta decyzja okazała się przełomowa. Za rolę Forresta otrzymał Oscara, a miejsce w „Skazanych na Shawshank” przypadło Timowi Robbinsowi. Choć więzienny dramat początkowo nie zachwycił wynikami finansowymi, z czasem wyrósł na jeden z najwyżej ocenianych filmów w historii kina.
Kilka lat później Hanks ponownie sięgnął po ekranizację prozy Stephena Kinga, tym razem przyjmując główną rolę w „Zielonej mili”.
Nie tylko te tytuły#
Lista filmów, których Hanks ostatecznie nie zagrał, jest znacznie dłuższa. Wśród nich znalazły się między innymi „Chaplin”, „Dzień świstaka” oraz „Speed: Niebezpieczna prędkość”. W przypadku sensacyjnego hitu z Keanu Reevesem aktor uznał podobno, że pomysł jest zbyt nieprawdopodobny, by przekonać widzów.
Są jednak projekty, których Hanks nie zamierzał odrzucać. Jednym z nich było „Toy Story”, przełomowa animacja Pixara, która zapoczątkowała nową erę komputerowego kina.
Od 1995 roku aktor użycza głosu kowbojowi Chudemu i pozostaje związany z serią do dziś. Bohater stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci animacji, a kolejne odsłony „Toy Story” od lat przyciągają do kin zarówno dzieci, jak i dorosłych. To jedna z tych decyzji, która okazała się równie trafiona jak wybór roli Forresta Gumpa.


