Kasia Nast to rozpoznawalna postać w polskich mediach społecznościowych, która tworzy treści związane z rozwojem osobistym. Influencerka wzbudza skrajne emocje — jedni ją uwielbiają, inni nie kryją oburzenia. Tym razem opowiedziała o warsztatach tantry na Zanzibarze, podczas których kobiety mogą przepracować... mięsień miłości.
Największe poruszenie wywołały jej wypowiedzi na temat tzw. „rytuałów kobiecości”, w tym tworzenia sztuki z wykorzystaniem krwi menstruacyjnej. Temat, który dla jednych jest formą ekspresji, dla innych okazał się szokujący i trudny do zaakceptowania.
To jednak nie wszystko. Nast prowadzi warsztaty dotyczące relacji, seksualności i duchowości, co również spotyka się z falą krytyki. Internauci zarzucają jej brak odpowiednich kwalifikacji i podważają wiarygodność jako mentorki.
W sieci nie brakuje też plotek na temat jej stylu życia — pojawiały się sugestie dotyczące używek. Sama zainteresowana stanowczo zaprzecza, podkreślając, że jej zachowanie wynika z praktyk duchowych, a nie substancji odurzających.
Dodatkowe emocje budzą jej wypowiedzi o alternatywnych rytuałach i bardzo otwarte podejście do seksualności. Dla części odbiorców to inspirująca szczerość, dla innych — przekraczanie granic dobrego smaku.
Kasia Nast znowu znalazła się pośrodku medialnej burzy po swoim wywiadzie w "Matcha talks", gdzie opowiadała o warsztatach tantry dla kobiet, które organizuje na Zanzibarze. Według niej jeden taki wyjazd pełen "męskiej adoracji" zastępuje rok terapii. A jaki jest koszt przepracowania "mięśnia miłości"? Tygodniowy camp kosztuje 5 tys. zł, a 10 dni - 6 tys. zł plus przeloty.


