Edyta Herbuś (44 l.) od lat konsekwentnie buduje swoją ścieżkę aktorską. Jej debiut w świecie teatru nie byłby możliwy bez wejścia w "wielki świat" u boku Mariusza Trelińskiego (63 l.), cenionego reżysera operowego, z którym związała się w 2010 roku. To właśnie ten związek otworzył przed nią drzwi do nowych możliwości, a wspólna praca nad operą "Traviata" w Teatrze Wielkim stała się symbolicznym początkiem jej artystycznej transformacji. Jak Herbuś powodzi się na deskach teatru? Sprawdzamy.
Kiedy Edyta Herbuś zaczęła grać w teatrze#
Jednym z kluczowych momentów w aktorskiej karierze Edyty Herbuś była premiera spektaklu "Diwa" w Teatrze Żelaznym w Katowicach w 2015 roku. Sztuka, opowiadająca o relacji matki i córki – obu aktorek – spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem.
Publiczność nagrodziła występ Edyty owacjami na stojąco, a postać wykreowana przez Herbuś przyniosła jej nominację do "Debiutu Roku" w Plejadzie 2016. Krytycy chwalili jej sceniczną energię i autentyczność. Wskazywali też, że Edyta potrafi nie tylko tańczyć, ale i grać. Jak punktowano, tancerka w "Diwie" stworzyła rolę pełną pasji i autentyczności, co zaskoczyło nawet sceptyków.

Jak Treliński pomógł Herbuś#
Mariusz Treliński, jej ówczesny partner i mentor, po premierze "Diwy" mówił w "Dzień Dobry TVN":
"Edyta mnie zaskoczyła. Znamy się od pięciu lat i myślałem, że znam ją na wylot, a tu zobaczyłem coś zupełnie nowego – coś dramatycznego, okrutnego".
Te słowa stały się dla Edyty ważnym potwierdzeniem jej talentu. Znajomi pary również dostrzegali jej rozwój.
W jednym z tabloidów pisano:
"Mariuszowi podoba się jej wrażliwość i świeże spojrzenie na sztukę" .
Osoby związane z produkcją "Diwy" także doceniały jej podejście, podkreślając, że Herbuś podchodzi do aktorstwa z ogromną ambicją - widać, że chce się uczyć i nie boi się wyzwań.
Jej późniejsze role w serialach "Klan" czy "Pierwsza miłość" pokazały jej wszechstronność, ale to teatr pozostał miejscem, gdzie mogła w pełni rozwinąć skrzydła.

Jak wyglądał związek Herbuś i Trelińskiego#
Historia Edyty Herbuś i Mariusza Trelińskiego zaczęła się w 2010 roku, gdy tancerka pojawiła się na castingu do "Traviaty".
On – uznany reżyser i dyrektor artystyczny Teatru Wielkiego, ona – gwiazda telewizyjnego show. Premiera "Traviaty" w lutym 2010 roku była ich pierwszym wspólnym krokiem, a miesiąc później pojawili się razem na premierze "Elektry", oficjalnie potwierdzając związek.
Treliński wprowadził Edytę w inny świat, zabierając tancerkę w podróże, m.in. do Nowego Jorku, gdzie pracował w Metropolitan Opera. W "Vivie" z 2013 roku mówił:
"Kiedy pracuję za granicą, Edyta jest ze mną. To taki nasz ruchomy dom".
Dla niej był to czas artystycznego przebudzenia, a dla niego – źródło inspiracji.
Ich związek trwał blisko siedem lat, kończąc się w 2016 roku, ale wpływ Trelińskiego na karierę Edyty jest niezaprzeczalny. To dzięki niemu zainteresowała się operą, ograniczyła "ściankowe" występy i skupiła się na aktorstwie. Choć ich drogi się rozeszły, Edyta Herbuś kontynuuje swoją teatralną przygodę, a scena pozostaje dla niej miejscem, gdzie czuje się jak w domu.

Herbuś lubi być aktorką?#
Sama Herbuś nie ukrywa, że aktorstwo to dla niej idealne miejsce do wyrażania emocji.
W wywiadzie dla "Gali" odnośnie współpracy z wybitnymi twórcami - w tym z jej partnerem Mariuszem Trelińskim - mówiła:
"Fascynują mnie ludzie, którzy mają w sobie niepokój, ciągle szukają i nie boją się ryzykować".
W innym miejscu wskazywała zaś:
"Różnorodność świata mnie zachwyca. Odkrywanie i celebracja daje mi radość i uczy".
O graniu w teatrze wypowiadała się z entuzjazmem. W "Plejadzie" po premierze "Diwy" powiedziała:
"Teatr to coś innego niż taniec czy kamera, tu wszystko jest na żywo, a emocje muszą być prawdziwe".
Z kolei w "Vivie" wyznała:
"Teatr to mój dom, miejsce, gdzie mogę opowiadać historie i się rozwijać".

Mocna krytyka Edyty Herbuś#
Gdy Edyta postanowiła wejść w świat teatru i opery, nie wszyscy przyjęli ją z otwartymi ramionami. W 2014 roku, pracując z Mariuszem Trelińskim nad operą „Salome” pokazywaną w Pradze, spotkała się z ostrą krytyką.
"Super Express" postanowił wówczas przyjrzeć się bliżej recenzjom opery Herbuś i Trelińskiego. Okazało się, że Czesi nie do końca docenili kunszt pary, a przynajmniej miały na to wskazywać przytaczane przez gazetę fragmenty recenzji. Te, delikatnie mówiąc, nie są były entuzjastyczne.
"Polski reżyser utonął w ciemnościach opery. Dosłownie i w przenośni. Zamknij oczy i po prostu nie słuchaj zbyt dobrze"
– cytował "Super Express".
Rok później, w 2015 roku, jej debiut teatralny w „Diwie” w Teatrze Żelaznym w Katowicach również nie zachwycił krytyków. Łódzki dziennikarz Marcin Bałczewski pisał:
„W teorii ciekawy temat i interesujące kreacje aktorskie. W praktyce niestety mieliśmy do czynienia z dość męczącą, jednostajną grą. Niewiele sztuk po godzinie może nużyć – w przypadku Diwy tak niestety było. Nie chodzi jedynie o nijaką grę Herbuś, która w pamięci widzów pozostanie głównie jako ‘ta dramatycznie rzucająca się na scenę ładna osoba’ (...) Brak tu dramatyzmu i zmian tempa – jedna scena z przeciskaniem się matki wśród publiczności nie pobudzi widza. Poza tym całość nic nie wnosi. Nie ma tu błyskotliwych analiz społecznych, interesujących zderzeń na linii matka-córka, tylko godzinne ‘ględzenie’ o niczym”.
Te słowa były dla Edyty bolesnym zderzeniem z rzeczywistością.

Herbuś uczyła się szkole aktorskiej#
Zamiast się poddać, Edyta postanowiła udowodnić swoją wartość. Kluczowym momentem było zdanie egzaminów do szkoły aktorskiej – choć nie ukończyła pełnego cyklu studiów teatralnych, intensywnie uczyła się warsztatu, m.in. pod okiem Trelińskiego i w ramach warsztatów.
W wywiadzie dla „Plejady” po „Diwie” mówiła, jak ważne było dla niej to wyzwanie:
„Teatr to coś innego niż taniec czy kamera, tu wszystko jest na żywo, a emocje muszą być prawdziwe”.
Podkreślała też swoją pasję:
„Chcę pracować, rozwijać się, pokazywać, że mogę być kimś więcej niż tylko tancerką”.
Ta determinacja stała się jej siłą napędową – po krytyce „Salome” i „Diwy” nie zrezygnowała, a zaczęła szukać nowych możliwości, by doskonalić swoje umiejętności.

Edyta Herbuś dziś zachwyca#
Dziś, gdy spojrzymy na karierę Edyty Herbuś, nie znajdziemy już krytycznych uwag, które kiedyś ją przytłaczały. Zamiast tego publiczność wyraża zachwyt. Jej występy w programach takich jak „Tańcząca ze światem” (2018) czy późniejsze projekty sceniczne spotykają się z ciepłym przyjęciem. Widzowie doceniają jej energię i autentyczność – na przykład po „Diwie”, mimo nieprzychylnych recenzji, sala nagrodziła ją owacjami na stojąco, co pokazało, że potrafi porwać tłumy.
Jej obecność na scenie, w połączeniu z tanecznym wdziękiem i coraz dojrzalszym aktorstwem, budzi podziw, a dawne sceptyczne głosy odeszły w zapomnienie.



