Życie w luksusie, miliony na koncie i niekończące się pasmo sukcesów? Eliza Trybała postanowiła brutalnie rozprawić się z mitem opływających w bogactwa gwiazd Instagrama. W najnowszej odsłonie naszego programu "Blaski i Cienie" celebrytka nie gryzła się w język i w rozmowie z Angeliką Bielską obnażyła finansowe realia w branży. Kiedy jednak zeszło na temat jej własnej kariery, pewna siebie gwiazda nagle posmutniała. Tych słów nikt się po niej nie spodziewał!
Kiedy w wywiadach z celebrytami pada pytanie o pieniądze, zazwyczaj zapada grobowa cisza albo zaczyna się rzucanie kwotami z kosmosu. W programie "Blaski i Cienie" Eliza Trybała postanowiła wyłamać się z tego schematu i uderzyła pięścią w stół. W rozmowie z naszą dziennikarką, Angeliką Bielską, wyznała, że ma serdecznie dość pompowania w mediach sztucznych stawek!
Ja to w ogóle nie lubię podawać jakichkolwiek stawek i uważam, że nie powinno się podawać niektórych stawek
- zaczęła stanowczo. Chwilę później odpaliła jednak prawdziwą bombę, demaskując bajki opowiadane przez inne gwiazdki sieci.
Mam kontakt z niektórymi dziewczynami i wiem, ile zarabiają, i nie wiem, dlaczego nieraz później słyszę o olbrzymich stawkach. I to jest słabe. Potem ludzie mają wyobrażenie, ile to się zarabia
- skwitowała.
"Zarobić, a się nie narobić"#
Jeśli chodzi o jej biznesy, to Eliza razem z mężem radzą sobie doskonale. Celebrytka wyznaje życiową dewizę, której mogłoby jej pozazdrościć wielu biznesmenów.
Jestem zdania, że najpiękniejsza praca jest taka, żeby zarobić, a się nie narobić. To jest wyczyn! Szczególnie jak robisz to, co lubisz, to nigdy nie przepracujesz ani jednego dnia
- zdradziła swój sekret na sukces.
Oprócz działalności w sieci para ma konkretne biznesy. Eliza od dłuższego czasu z powodzeniem prowadzi świetnie prosperujący salon kosmetyczny w Warszawie, który stale poszerza działanie o nowe usługi. Z kolei Paweł "Trybson" Trybała odnalazł się jako trener personalny, a jego żona rozpływa się nad jego cudownym podejściem do podopiecznych, w tym zwłaszcza do najmłodszych.
Łzy i poczucie pustki. "Jest mi smutno..."#
Wydawałoby się, że Eliza ma wszystko: kochającą rodzinę, świetnie prosperujące biznesy i rzeszę fanów. Tymczasem w studiu "Blasków i Cieni" padły słowa, które łamią serce. Okazuje się, że za szerokim uśmiechem kryje się małe poczucie niespełnienia!
Szczerze, jestem jeszcze nie do końca spełniona, bo ktoś mi kiedyś powiedział, że jak będę miała 30 lat, to znajdę swoją pasję i będę z tego zarabiała. Jest mi smutno, bo w głębi czuję, że to jeszcze nie jest to do końca. Chcę się poczuć spełniona
- wyznała gwiazda.
Celebrytka przypomniała, że chwytała się w życiu wielu branż - od nagrywania piosenek, aż po projektowanie ubranek dla mam. Ze wszystkiego jednak rezygnowała, bo czuła, że to nie jest jej prawdziwa droga. Czy w końcu uda jej się odnaleźć to "coś", co da jej stuprocentową satysfakcję? Trzymamy za to mocno kciuki!


