Przez lata z zapartym tchem śledziliśmy jej mordercze zmagania na mroźnych trasach, a dziś cała Polska znów patrzy w jej kierunku z ogromnym niepokojem. Nasza dwukrotna mistrzyni olimpijska, Justyna Kowalczyk-Tekieli, opublikowała w sieci zaskakujący kadr prosto ze szpitalnego łóżka! Opatrunki, kawa i bardzo wymowny podpis wywołały lawinę pytań. Co się stało z królową nart?
Z górskiego szlaku na szpitalną salę#
Justyna Kowalczyk-Tekieli to kobieta z tytanu. Choć oficjalnie zakończyła już swoją wielką sportową karierę, w której zdobywała absolutnie wszystko - od olimpijskiego złota po triumfy na mistrzostwach świata - wcale nie zrezygnowała z ekstremalnego wysiłku. Jej media społecznościowe to prawdziwa kronika niesamowitych, górskich wypraw.
Mistrzyni niemal non stop jest w ruchu, a na wymagających szlakach bardzo często towarzyszy jej pięcioletni synek, Hugo - owoc miłości ze zmarłym w tragicznych okolicznościach alpinistą, Kacprem Tekielim. Niestety, wygląda na to, że to narzucone przez samą siebie szalone tempo trzeba będzie na chwilę drastycznie wyhamować!
"Woził wilk razy kilka...". Szokujące zdjęcie mistrzyni#
Na instagramowym profilu Justyny pojawiło się zdjęcie, które zaniepokoiło tysiące jej wiernych kibiców. Zamiast kolejnego zapierającego dech w piersiach widoku z górskiego szczytu, oczom internautów ukazała się... szpitalna sala.
Na udostępnionym kadrze widzimy nogę mistrzyni z potężnym opatrunkiem w okolicach kolana, a obok kubek z kawą. Kowalczyk-Tekieli, znana ze swojego twardego charakteru i ogromnego dystansu do przeciwności losu, postanowiła skomentować swój dramat z przymrużeniem oka.
Woził wilk razy kilka, powieźli i wilka
- napisała pod zdjęciem, ucinając tym samym ewentualne łzawe komentarze i udowadniając, że nawet w szpitalnym łóżku nie opuszcza jej poczucie humoru!
Co dokładnie się stało? Ten jeden szczegół zdradza prawdę!#
Choć sama zainteresowana nie napisała wprost, co było powodem nagłej hospitalizacji i czy przeszła operację, zostawiła swoim fanom bardzo wyraźną podpowiedź. Jaką?
- Na swoim szpitalnym zdjęciu oznaczyła profil konkretnego lekarza.
- To ceniona specjalistka ortopedii i traumatologii sportowej!
Wniosek nasuwa się sam - ekstremalny tryb życia, lata morderczych treningów lub niefortunny wypadek na szlaku dały o sobie znać i kolano mistrzyni odmówiło posłuszeństwa na tyle mocno, że wymagało interwencji chirurga.
Teraz przed naszą "złotą Justyną" z pewnością żmudna rehabilitacja i chwila przymusowego odpoczynku od ukochanych gór. Trzymamy mocno kciuki za błyskawiczny powrót do zdrowia i na szlaki!


