Erling Haaland, największa gwiazda reprezentacji Norwegii, nie musi już nikomu udowadniać, że opływa w luksusy. Piłkarz, którego na boisku stać na niemal wszystko, tym razem pochwalił się swoim najnowszym zegarkowym "trofeum". Spójrzcie tylko na to cacko. To prawdziwe dzieło sztuki.
Luksusowy Breitling za dziesiątki tysięcy dolarów#
Na nadgarstku norweskiego napastnika wylądował niezwykle ekskluzywny model: Breitling Premier B21 Chronograph Tourbillon 42, a konkretnie edycja upamiętniająca Willy’ego Breitlinga. To zegarek z linii Premier, która nawiązuje do eleganckiego stylu lat 40. XX wieku.
Dlaczego jest tak wyjątkowy?
- Mechanizm "z wyższej półki": Na godzinie 12.00 dumnie prezentuje się tourbillon, czyli skomplikowany mechanizm, który jest obiektem pożądania każdego kolekcjonera. W środku pracuje automatyczny mechanizm B21, stworzony we współpracy z prestiżowym La Joux-Perret.
- Design: Ciemnoniebieska tarcza z eleganckimi arabskimi cyframi została zamknięta w kopercie o średnicy 42 mm, wykonanej najprawdopodobniej z platyny. Całość dopełnia stylowy, czarny pasek z aligatora.
- Cena, która zwala z nóg: Nie jest to zegarek dla każdego. Za taki egzemplarz trzeba zapłacić w okolicach 60-70 tysięcy dolarów, a w zależności od wariantu cena może być jeszcze wyższa!
Gwiazdor na luzie z "milionami" na ręku#
Mimo że Erling Haaland ma na ręku sprzęt wart małą fortunę, nosi go z taką swobodą, jakby to był pierwszy lepszy zegarek z promocji. Edycja "Willy" to część bardzo limitowanej, ekskluzywnej serii upamiętniającej założycieli marki . Oprócz modelu Willy, istnieją też wersje dedykowane Léonowi i Gastonowi Breitlingom.
Czy tak drogi zegarek pasuje do wizerunku norweskiego piłkarza? Zdecydowanie tak! W końcu, kiedy jesteś na szczycie, możesz sobie pozwolić na to, by łączyć świat wielkiej piłki, luksusowej zegarmistrzowskiej precyzji i zwykłego, codziennego luzu.


