Ewa Chodakowska od lat uchodzi za jedną z najpopularniejszych trenerek fitness. Tym razem postanowiła opowiedzieć o sytuacji, w której jej nazwisko i wizerunek zostały wykorzystane bez jej zgody. Co dokładnie spotkało trenerkę?
To koniec milczenia Chodakowskiej#
Trenerka nagrała filmik, który opublikowała na swoim Instagramie. Opowiada w nim o przykrej sytuacji jaka ją spotkała. Jak twierdzi, jej wizerunek był wykorzystywany do promowania produktów, których nigdy nie polecała.
Głównie chodziło o preparaty do odchudzania. W internecie pojawiały się reklamy sugerujące, że Chodakowska stoi za konkretnymi produktami i ręczy za ich skuteczność. Podkreśliła, że nie miała z nimi nic wspólnego.
Cześć, nazywam się Ewa Chodakowska i jestem ofiarą
- tak rozpoczęła nagranie. Przyznała, że to pierwszy raz, gdy mówi o tym na tak dużą skalę, ale nie chciała dłużej milczeć.
Wykorzystywali jej nazwisko i wizerunek#
Na fałszywych rekomendacjach się nie skończyło, a problem ciągnął się przez lata. Zniknięcie jednej nie oznaczało końca sprawy, ponieważ jak mówi trenerka - na jej miejsce pojawiała się kolejna. Z czasem pojawiały się także fikcyjne wywiady.
Publikowano fikcyjne wywiady ze mną. Wkładano mi w usta słowa, których nigdy nie wypowiedziałam. Tworzono reklamy sugerujące, że polecam produkty, z którymi nie miałam nic absolutnie wspólnego. Ktoś przywłaszczał sobie zaufanie, na które pracowałam przez lata i zamieniał je w pieniądze. Zupełnie serio boję się myśleć, ile osób uwierzyło, że skoro produkt jest sygnowany moim nazwiskiem, musi być bezpieczny, musi być skuteczny. Ile wydało ostatnie pieniądze w miesiącu. Ile straciło nie tylko pieniądze, ale też zdrowie, nadzieję czy zaufanie.
- wyznała.
Teraz Ewa angażuje się w działania, które mają doprowadzić do większej odpowiedzialności platform za tworzenie tego typu treści. Wspomniała też o inicjatywie Rafała Brzoski, który mierzył się z podobnym problemem co ona.
Chodakowska apeluje do fanów#
Trenerka poinformowała, że dołącza do inicjatywy "150%", której założeniem jest, aby platformy zarabiające na emisji fałszywych reklam ponosiły konsekwencje finansowe. Podkreśliła, że problem nie tyczy się tylko celebrytów, gdyż w dobie AI wizerunek, głos czy zdjęcia każdego mogą zostać wykorzystane do tworzenia fałszywych treści.
Zostawiam link: 150proc.pl - PODPISZ TĘ PETYCJĘ. Nie dla mnie.. dla siebie .. takie czasy.. możesz być następną..
- na koniec poprosiła obserwatorów o podpisanie petycji.
Jak myślicie, takie inicjatywy pomogą ograniczyć fałszywe rekomendacje w internecie?


