W ramach Krajowego Planu Odbudowy przyznano pół miliona złotych biegaczowi Wojciechowi Kopciowi. Cel? Stworzenie aplikacji treningowej umożliwiającej zdalne układanie planów biegowych. Pomysł, choć z pozoru niewinny, budzi kontrowersje — podobnych aplikacji nie brakuje, a główną innowacją ma być funkcja... którą wiele z nich już posiada.
Co więcej, internauci zwracają uwagę, że Kopeć najwyraźniej nie poświęca całego czasu na rozwój projektu. Jego profile w mediach społecznościowych pełne są relacji z licznych wyjazdów. Biegacz odwiedził już m.in. Kenię, Namibię, Czechy, a nawet... Koreę Północną. Ostatnio zapowiedział również wyjazd do Stanów Zjednoczonych.
Krytycy zastanawiają się, czy finansowanie biegowych pasji z publicznych pieniędzy — a dokładniej: z funduszy unijnych w ramach KPO — ma jakiekolwiek uzasadnienie. Sam zainteresowany nie wydaje się widzieć w tym niczego niestosownego.
Na pytanie jednego z internautów, czy nie czuje wstydu, odpowiedział krótko i bez ogródek:
„Normalna rzecz! Zdrowie to podstawa, zdrowie społeczeństwa mniejsze koszty w leczeniu na lata”.
Projekt aplikacji nie jest pierwszym przypadkiem budzącym wątpliwości co do sensowności wydatkowania środków z KPO. W ostatnich tygodniach media informowały już o dotacjach na jachty, prywatne SPA, rozbudowy restauracji, a nawet na klub dla swingersów. Wśród beneficjentów pojawiają się również osoby powiązane z politykami Platformy Obywatelskiej czy Polski 2050.
Wobec rosnącej liczby takich przypadków pytania o transparentność i zasadność przyznawania środków z KPO stają się coraz głośniejsze.


