Nie trzeba wielkiego gmachu, żeby opowiedzieć wielką historię. W samym sercu Piwnicznej-Zdroju, przy Rynku 11, działa Muzeum Regionalne prowadzone przez Towarzystwo Miłośników Piwnicznej. W kilku salach zebrano tu tysiące pamiątek: od kopii królewskich przywilejów po strój, narzędzia i fotografie, które składają się na kronikę nadpopradzkiej codzienności. To miejsce zwiedza się jak album rodzinny.
To muzeum powstało z potrzeby serca. Towarzystwo Miłośników Piwnicznej, założone w 1978 roku przez nauczycieli i lokalnych społeczników, od początku prowadziło działalność muzealną. Dziś Muzeum Regionalne mieści się na parterze Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury przy Rynku 11. I choć metraż nie imponuje, imponuje upór w zbieraniu śladów – według informacji gminy i samego Towarzystwa w zbiorach jest ponad 2000 eksponatów.
Zwiedzanie zaczyna się od historii miasta zapisanej w papierze: są stare dokumenty, pieczęcie oraz fotokopie przywilejów królewskich. Potem przechodzi się do rzeczy najbardziej „życiowych”: ubiory, instrumenty muzyczne, narzędzia rolnicze i rzemieślnicze, przedmioty tkackie. Zaskakuje też dział obrzędowy – wieńce dożynkowe, palmy wielkanocne, szopki bożonarodzeniowe, kolędnicza gwiazda czy turoń. Jest i trudniejsza pamięć: pamiątki z okresu Powstania Styczniowego oraz z I i II wojny światowej.
Osobną opowieść tworzą rzeczy nietypowe jak na regionalną izbę. Jest mini-skansen: makiety młyna, folusza, świderni i olejarni – budynków, które kiedyś pracowały dla tutejszych gospodarstw. A obok – zbiór dawnego sprzętu narciarskiego, w tym kolekcja podarowana przez prof. Zygmunta Bielczyka. Według opisu ośrodka kultury to największa w Polsce kolekcja tego typu, licząca ponad 300 eksponatów; najstarsze narty mają pochodzić z XVIII wieku, a wśród najnowszych jest narta podarowana przez Adama Małysza.

Są też obrazy z plenerów malarskich, rzeźby i prace miejscowych twórców oraz dokumentacja lokalnych inicjatyw kulturalnych. Muzeum prowadzi Towarzystwo Miłośników Piwnicznej, a kustoszem jest Barbara Talar. W efekcie dostajesz nie muzeum „o wszystkim”, tylko konkretną kronikę: jak pracowano, jak świętowano i co uznawano tu za warte ocalenia.
Wśród ekspozycji pojawia się też „zagroda Nosalów” z Niemcowej – wspominana jako miejsce, w którym działała szkoła opisana przez Marię Kownacką w książce „Szkoła nad obłokami”.


