Aug 31, 2026 7:47 PM

Krzysztof Stanowski odniósł się do zatrzymania przez policję po tym, jak jechał 110 km/h na odcinku z ograniczeniem do 50 km/h. Dziennikarz został ukarany mandatem w wysokości 3 tys. zł, 13 punktami karnymi i stracił prawo jazdy na trzy miesiące. Tym razem nie próbował bronić swojego zachowania. – Nie mam nic na swoją obronę. Głupio trochę. No nawet nie trochę. Wstyd – przyznał.

Krzysztof Stanowski ponownie skomentował zdarzenie, do którego doszło w województwie świętokrzyskim. Dziennikarz został zatrzymany przez policjantów po przekroczeniu dozwolonej prędkości o 60 km/h – jechał 110 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50 km/h.

Konsekwencją był mandat w wysokości 3 tys. zł, 13 punktów karnych oraz zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące.

Początkowo Stanowski podchodził do sprawy z dystansem. Zapowiadał, że po utracie uprawnień przesiądzie się na rower, a w razie niesprzyjającej pogody będzie korzystał z pomocy prywatnego kierowcy.

Teraz w rozmowie opublikowanej przez instagramowy profil Piraci Drogowi szerzej odniósł się do okoliczności zdarzenia.

„Jak idiota, co tu mam gadać”

Stanowski przyznał, że przyspieszył, gdy wydawało mu się, że opuszcza już miejscowość. Jak sam ocenił, była to błędna decyzja.

– Nie no, jak idiota, co tu mam gadać. Wyjeżdżałem z miejscowości i już była prawie minięta, zobaczyłem z górki długą prostą drogę, mówię: o, teraz mogę przyśpieszyć, no i to nie była dobra myśl, to nie był moment na przyśpieszanie

– powiedział.

Dziennikarz zaznaczył również, że nie ma pretensji do funkcjonariuszy, którzy go zatrzymali.

– Tam gdzie można wdepnąć, tam jesteśmy my, tak powiedzieli. Sama prawda. Nie no, nie mogę mieć pretensji do policjantów, wykonują swoje zadania

– relacjonował.

Stanowski wspomniał przy tym o charakterze miejsca, w którym został zatrzymany, ale ostatecznie nie przedstawiał tego jako usprawiedliwienia.

– Oczywiście tam można mówić, że ten teren zabudowany to tam średnio zabudowany, ale to nie ma co. Dałem ciała. Był Range Rover, został rower, może mi to na zdrowie wyjdzie nawet

– dodał.

W sieci przypomniano jego własne słowa

Po zatrzymaniu Stanowskiego w mediach społecznościowych zaczęła ponownie krążyć jego wcześniejsza wypowiedź dotycząca kierowców łamiących przepisy. Dziennikarz używał wówczas dosadnych słów pod adresem osób jeżdżących z nadmierną prędkością.

Teraz został skonfrontowany z własną oceną takich zachowań. Nie próbował odcinać się od wcześniejszych słów i odniósł je również do siebie.

– Jak ktoś bez sensu z*pierdala, to jest d*bilem. Aktualnie przez trzy miesiące mogę być nazywany d*bilem. Potem bym prosił o powstrzymanie się, bo być może już nie będę tak jeździł, więc nazywanie mnie d*bilem później będzie przesadną złośliwością

– powiedział.

Na koniec przyznał wprost, że nie znajduje argumentów, którymi mógłby usprawiedliwić swoje zachowanie.

– Natomiast póki co absolutnie można tak o mnie mówić. Nie mam nic na swoją obronę. Głupio trochę. No nawet nie trochę. Wstyd

– podsumował Stanowski.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy