Od ponad 40 lat tworzy szczęśliwy związek z Gabrielem Wróblewskim, dzieli życie między Polskę i Szwecję, a od niedawna z dumą odnajduje się także w roli babci. Małgorzata Pieczyńska opowiedziała, co jej zdaniem sprawia, że miłość z upływem lat nie słabnie, lecz staje się jeszcze silniejsza.
Małgorzata Pieczyńska od czterech dekad jest związana z biznesmenem Gabrielem Wróblewskim. Choć ich życie od lat toczy się między Polską a Szwecją, aktorka podkreśla, że to właśnie codzienna troska o relację pozwoliła im stworzyć trwały i zgodny związek.
Gwiazda polskiego kina przyznaje, że z biegiem lat zmieniło się jej spojrzenie na miłość. Dziś uważa, że same uczucia nie wystarczą, jeśli partnerom brakuje wzajemnego szacunku i umiejętności prowadzenia spokojnego dialogu.
– Sama miłość to za mało. Z czasem coraz bardziej widzę, jak ważne są konkretne cechy i postawy, które trzeba w sobie świadomie pielęgnować. Dla mnie ogromne znaczenie ma kultura osobista. To umiejętność nieprzekraczania granic, panowania nad emocjami i dawania drugiej osobie przestrzeni. Dzięki temu w naszym domu po prostu nie ma awantur
– wyznała aktorka.
Jak podkreśla, różnice zdań są czymś naturalnym, jednak sposób ich rozwiązywania decyduje o jakości relacji. W jej domu nie ma miejsca na poniżanie czy niepotrzebne emocjonalne wybuchy. Nawet trudne rozmowy prowadzone są z wzajemnym szacunkiem.
Pieczyńska nie ukrywa również, że ogromnym źródłem radości jest dla niej rodzina. Jej syn Victor od lat mieszka w Salwadorze, gdzie wspólnie z żoną wychowuje córkę Zosię. Choć dzieli ich tysiące kilometrów, aktorka stara się jak najczęściej odwiedzać najbliższych.
Szczególne miejsce w jej życiu zajmuje wnuczka. Jak przyznaje, rola babci przyniosła jej wiele szczęścia i pozwoliła na nowo spojrzeć na rodzinne relacje.
– Bycie babcią po prostu mnie uszczęśliwiło. Kiedy odwiedzam syna i jego rodzinę, to dla mnie wyjątkowy czas. Uwielbiam zajmować się domem, piec, a Zosia z ogromną radością pomaga mi w kuchni. Bardzo szybko się uczy i sprawia jej to wielką przyjemność
– opowiada.
Aktorka podkreśla, że dzieci najskuteczniej uczą się przez obserwację dorosłych. Jest przekonana, że wartości wyniesione z rodzinnego domu dziś procentują w życiu jej syna, który buduje własną rodzinę w oparciu o wzajemny szacunek i bliskość.
– Dzieci nie wychowuje się słowami, lecz przykładem. Victor dorastał w rodzinie, w której okazywanie sobie miłości i szacunku było czymś naturalnym. Cieszę się, że dziś przekazuje te same wartości swojej rodzinie, a ja mogę być częścią tej historii
– podsumowuje Małgorzata Pieczyńska.


