Od samego rana polskie media żyją jednym tematem: doniesieniami o pieniądzach z programu pomocowego dla poszkodowanych przez powódź, które miały trafić nie tam, gdzie powinny. W tym samym czasie premier Donald Tusk postanowił pokazać się w zupełnie innej scenerii, a mianowicie na planie serialu „Ranczo”, pozując z aktorami i nagrywając żartobliwy filmik dla mediów społecznościowych. To już stała taktyka premiera dla odwrócenia uwagi, od kolejnej afery z udziałem Koalicji 13 grudnia.
Od rana huczało o „aferze powodziowej”#
Sprawa, która zdominowała poranne wydania serwisów informacyjnych, dotyczy pieniędzy przeznaczonych dla przedsiębiorców poszkodowanych przez powódź z września 2024 roku. Centralne Biuro Antykorupcyjne od kwietnia prowadzi kontrolę procedur przyznawania tego wsparcia, a dziennikarskie ustalenia, które trafiły do sieci, wskazywały, że część środków miała trafić do firm powiązanych z mężem i sąsiadami lokalnej działaczki Koalicji Obywatelskiej, mimo że te firmy, nie zostały bezpośrednio dotknięte przez powódź.
Temat natychmiast wywołał falę komentarzy i krytyki, także wśród samych sympatyków obecnej koalicji rządzącej. W sieci pojawiły się pytania o to, kto faktycznie skorzystał na pomocy przeznaczonej dla ofiar żywiołu, a kto powinien się z tego rozliczyć.

Premier w tym czasie pozował na planie „Rancza”#
Gdy temat „afery powodziowej” rozpalał media i media społecznościowe, Donald Tusk opublikował na swoim koncie w serwisie X nagranie z zupełnie innego wydarzenia, czyli z wizyty na planie nowych odcinków kultowego serialu „Ranczo”, które właśnie powstają po latach przerwy.
Na filmiku premier żartuje z aktorami, w tym z Cezarym Żakiem, który w serialu wcielił się w postać wójta, a finał ostatniej serii przyniósł mu… fotel prezydenta Polski. Tusk nawiązał do tego w swoim wpisie, pisząc: „Wilk syty i Wilkowyje City”. W nagraniu pada też żartobliwe „Czas zobaczyć, co tam słychać u prezydenta” oraz scena, w której serialowy Czerepach (Artur Barciś) mówi do premiera: „Proszę nie iść w moje ślady!”.

Internauci nie mieli litości#
W sieci pojawiła się fala głosów sugerujących, że premier w ten sposób odwraca uwagę opinii publicznej od trudnego dla jego obozu tematu.
„Kolejna afera KO na całą Polskę, a premier jedzie na plan Rancza tiktoki sobie robić. A później zdziwienie, że niezadowolenie z rządów Tuska sięga 58%”
— napisał jeden z komentujących pod wpisem premiera.
Inny użytkownik nie krył ironii, pytając wprost, czy w serialu pojawi się wątek nawiązujący do bieżących wydarzeń:
„Będzie odcinek o powodzi i pożyczkach dla swoich?”.
Pojawiły się też głosy odwołujące się bezpośrednio do fabuły serialu, w którym wójt gminy Wilkowyje przygotowuje fałszywe dokumenty, by zmylić kontrolera i odwrócić jego uwagę od prawdziwych nieprawidłowości finansowych. Internauci nie omieszkali skojarzyć tego wątku z sytuacją polityczną.
Nie zabrakło również ostrzejszych komentarzy pod adresem posłów i polityków KO komentujących sprawę, a także głosów krytykujących sam sposób, w jaki koalicja rządząca reaguje na kolejne doniesienia o nieprawidłowościach.
Część komentujących poszła o krok dalej, twierdząc, że tego typu „lekkie” treści w mediach społecznościowych premiera pojawiają się akurat wtedy, gdy w tle dzieje się coś niewygodnego dla rządu. To zarzut, który wcześniej pojawiał się już przy innych aferach związanych z koalicją rządzącą — część internautów i kont krytycznych wobec rządu wprost pisała, że „bardzo często jak Tusk jakieś tematy przepycha, to pod osłoną afer i skandali, wypuszczając w tym czasie coś, co ma odwrócić uwagę od spraw ważnych”.


