Program Królowa przetrwania miał być testem charakteru, siły i odporności psychicznej. Egzotyczna dżungla, brak wygód i rywalizacja – wszystko wskazywało na survival pełną parą. Tymczasem po emisji programu coraz więcej mówi się nie o walce o przetrwanie, a o… alkoholu i napięciach za kulisami. Najwięcej emocji wzbudziły wypowiedzi Karoliny Pajączkowskiej, która po zakończeniu nagrań nie gryzła się w język.
Dziennikarka twierdzi, że temat alkoholu pojawił się już na samym początku produkcji. Jak relacjonowała:
„Na samym początku (…) pytanie: ‘Kto pije alkohol?’ (…) Te dziewczyny, które powiedziały, że piją, miały butelki przynoszone każdego wieczora.”
To jednak dopiero początek. Pajączkowska sugerowała, że picie było zjawiskiem powszechnym:
„Większość dziewczyn była (…) pod wpływem alkoholu”
Według niej nie były to pojedyncze sytuacje, lecz codzienność w obozie uczestniczek.
„Czarny worek pełen butelek”#
Jednym z najbardziej obrazowych wspomnień była scena opuszczania jednego z obozów:
„Zobaczyłam (…) czarny worek na śmieci wypełniony pustymi butelkami po winie, whisky”
W jej ocenie właśnie to miało wpływać na atmosferę w programie:
„Dziewczyny tam normalnie piły, stąd (…) te konfrontacyjne zachowania”
Czyli – więcej alkoholu, więcej emocji, więcej konfliktów. A tych w programie nie brakowało. Jedna z najgłośniejszych sytuacji dotyczyła starcia z Anną Sowińską („Małą Anią”). Podczas zadania emocje eksplodowały:
„Złapałaś mnie za szyję. (…) robisz mi krzywdę”
Pajączkowska odpierała zarzuty:
„Oskarżanie mnie o to, że kogoś dusiłam, to jest jej strategia”
Atmosfera była na tyle napięta, że inne uczestniczki reagowały bardzo ostro. To właśnie takie sytuacje – zdaniem Pajączkowskiej – mogły być podsycane przez alkohol i warunki na planie.
Druga strona medalu#
Warto jednak zaznaczyć: nie wszystkie uczestniczki zgodziły się z jej wersją wydarzeń. Po publikacji wywiadów pojawiły się głosy sprzeciwu i oburzenia. Część z nich sugerowała, że relacja Pajączkowskiej jest przesadzona lub jednostronna.


