Nowa edycja „Azja Express” dopiero się rozpoczęła, a już wywołała sporo emocji. Premierowy odcinek, który został wyemitowany 5 września, przyniósł uczestnikom pierwsze wymagające zadania, zmęczenie i stres, a widzom — okazję do szybkiego wytypowania swoich ulubieńców. W komentarzach po programie szczególnie często pojawiało się jedno nazwisko. Małgorzata Socha bardzo szybko zyskała sympatię publiczności i dla części widzów już jest jedną z głównych kandydatek do zwycięstwa.
Początek bez taryfy ulgowej#
Osiem duetów rozpoczęło swoją azjatycką przygodę na Bali. Uczestnicy musieli błyskawicznie przestawić się z komfortowych warunków na reguły programu, w którym liczą się spryt, kondycja i umiejętność zdobywania pomocy od napotkanych osób.
Pierwsze zadanie czekało na nich w zatoce Blue Lagoon. Było nurkowanie po zatopione skrzynie, plątanina lin oraz zagadka wymagająca połączenia hinduistycznej ery Kali Yuga z datą chrztu Polski. Później uczestnicy przygotowywali tradycyjne balijskie dary Gebogan, a następnie musieli dostarczyć je do świątyni.
Na trasie nie zabrakło również pierwszych kryzysów. Już premierowy odcinek pokazał, że w „Azja Express” relacja z partnerem może być równie ważna jak kondycja czy umiejętność szybkiego przemieszczania się.
Socha szybko podbiła serca widzów#
Jedną z osób, które po pierwszym odcinku zebrały szczególnie dużo pozytywnych komentarzy, okazała się Małgorzata Socha. Aktorka przemierza Azję w parze ze swoim przyjacielem, artystą i malarzem Mariuszem Szydełem.
Widzowie doceniali jej podejście do rywalizacji, luz i sposób, w jaki radziła sobie z pierwszymi wyzwaniami. W komentarzach pojawiały się opinie, że Socha jest jednym z największych pozytywów nowej edycji. „Małgosia jak zawsze najlepsza” — można było przeczytać pod materiałami programu. Inni wskazywali ją wprost jako osobę, której zamierzają kibicować.

Nie wszystkim uczestnikom się upiekło#
Premierowy odcinek pokazał również drugą stronę programu. Najwięcej krytycznych komentarzy zebrały Katarzyna Zillmann i Janja Lesar. Widzowie zwrócili uwagę na sytuację, w której Zillmann zmagała się z bólem, a część komentujących uznała, że Lesar nie zapewniła jej wystarczającego wsparcia. W sieci pojawiły się nawet ironiczne sugestie, że tancerka bardziej pasowałaby do „All Inclusive Express” niż do programu o ekstremalnej podróży.


