Profesor Magdalena Środa (68 l.) po raz kolejny wprawiła w osłupienie opinię publiczną. Tym razem na antenie Radia Rebeliant stwierdziła, że „bardzo wiele rodzin w Polsce jest homoseksualnych”, a jako przykład podała samotną kobietę wychowującą dziecko i mieszkającą ze swoją matką. Internauci są w lekkim szoku, że dla Środy relacja matki z córką to „klasyczny przykład homoseksualnej rodziny”.
Profesor filozofii, Magdalena Środa, znana z kontrowersyjnych wypowiedzi, po raz kolejny wywołała burzę. W rozmowie radiowej stwierdziła, że w Polsce istnieje „bardzo wiele rodzin homoseksualnych”, a jako przykład podała… samotną kobietę wychowującą dziecko i mieszkającą ze swoją matką. Według niej to właśnie taki układ rodzinny powinien być traktowany jako „klasyczny przykład homoseksualnej rodziny”.
„Bardzo wiele rodzin w Polsce jest homoseksualnych w tym sensie, że jest samotna kobieta wychowująca dziecko i żyjąca z matką. To jest klasyczny przykład homoseksualnej rodziny”
– twierdzi Środa.
Ta definicja wywołała falę komentarzy i oburzenia. Internauci pytają, czy profesor nie pomyliła pojęć, a jej próba uzasadnienia tezy o związkach partnerskich nie jest przypadkiem dowodem na całkowite oderwanie od rzeczywistości. Środa argumentowała, że skoro społeczeństwo akceptuje takie układy rodzinne i na to jest zgoda, to tym bardziej powinno zgodzić się na legalizację związków partnerskich, małżeństw jednopłciowych i adopcji dzieci przez pary homoseksualne.
„Dlaczego dwóch kochających się mężczyzn żyjących ze sobą wiele lat nie ma mieć związku partnerskiego, małżeństwa i prawa do adopcji dzieci?”
– dopytywała filozoficznie.

Recydywistka intelektualnej beztroski#
Nie jest to pierwszy raz, gdy wypowiedzi Środy budzą kontrowersje. Już wcześniej na łamach BlaskOnline publikowaliśmy wspomnienia byłej studentki profesor, która opisywała jej nieprzyjazne podejście do kobiet – paradoksalnie bardziej przypominające mizoginię niż feministyczną solidarność. Teraz jednak jej najnowsza „złota myśl” sprawiła, że wielu komentatorów mówi wprost: Środa totalnie odjechała.
Czy takie redefiniowanie pojęć ma jakikolwiek sens? Dla jednych to próba intelektualnej prowokacji, dla innych dowód na to, że profesor coraz częściej gubi się w swoich własnych teoriach. Bo czy można postawić znak równości między więzią rodzinną matki i córki a związkiem dwóch osób jednopłciowych i nazwać oba przypadki homoseksualnymi?

Profesor Środa znów udowadnia swoje oderwanie od rzeczywistości, żeby nie powiedzieć intelektualną beztroskę i kolejny raz zalicza totalny odlot, który nie przyśniłby się nawet największym filozofom.


