Posłanka Izabela Bodnar wywołała niemałe kontrowersje zdjęciem, które opublikowała na platformie X. Choć wiele osób wskazuje, że pozowanie ze zwłokami ryb na statku nie przystoi polityk koalicji rządzącej, to Bodnar zdaje się nie rozumieć , o co to całe zamieszanie. Dlatego spieszymy z tłumaczeniem, co jest nie tak ze zdjęciem posłanki.
Kontrowersje wywołało zdjęcie opublikowane przez posłankę Izabelę Bodnar z wakacji w Hiszpanii. Na fotografii polityk pozuje na łodzi obok dwóch dużych, martwych tuńczyków, opierając nogi na jednym z nich. Do zdjęcia dołączyła wpis nawiązujący do finału piłkarskich mistrzostw świata:
„Życzę dzisiaj Hiszpanom takich sukcesów, jak na połowie tuńczyka podczas naszych hiszpańskich wakacji! Viva España!”
Publikacja szybko wywołała falę krytyki. Część internautów oraz osób publicznych uznała, że pozowanie z martwymi zwierzętami jest niestosowne. Dziennikarka Agnieszka Gozdyra pytała, „jak bardzo trzeba nie mieć stylu i empatii”, by opublikować takie zdjęcie, a posłanka Anna Maria Żukowska porównała fotografię do pozowania z upolowaną zwierzyną.
Bodnar nie skasowała jednak wpisu i wróciła gotowa na dyskusję ze swoimi krytykami. Twierdzi, że oburzenie jest przejawem hipokryzji, ponieważ osoby jedzące ryby czy mięso korzystają z produktów pochodzących od zabitych zwierząt. Napisała m.in.:
„Nie bądźcie hipokrytami. Każde sushi, każda ryba, każdy kotlet, który jecie, pochodzi od złowionego lub zabitego zwierzęcia.”
Pani Izabela Bodnar najwyraźniej wciąż nie wie, co złego jest w zdjęciu, które opublikowała. Przede wszystkim, polityk koalicji rządzącej powinien rozważniej dobierać publikowane zdjęcia. Fotografia z wakacji, z nogami opartymi o zwłoki złowionej ryby pasuje bardziej do rodzinnego albumu, niż do publikacji w mediach społecznościowych, gdzie obejrzeć je może każdy obywatel.
Co więcej, chwalenie się wakacjami w Hiszpanii, udziałem w połowie ryb i innymi atrakcjami, na które przeciętnego Polaka nie stać może nie zostać najlepiej przyjęte. Może się to odbić na wyniku pani poseł, w kolejnych wyborach parlamentarnych.
Warto również zwrócić uwagę, że połów tuńczyka błękitnopłetwego w Hiszpanii podlega bardzo ścisłym regulacjom krajowym, unijnym i międzynarodowym. Zasady różnią się w zależności od tego, czy chodzi o rybołówstwo komercyjne, czy rekreacyjne.
Połów komercyjny jest dozwolony wyłącznie dla statków posiadających odpowiednie licencje i przyznane kwoty połowowe. Hiszpania co roku otrzymuje limit połowowy tuńczyka błękitnopłetwego (atún rojo), który jest dzielony pomiędzy uprawnionych rybaków - którym pani Bodnar zapewne nie jest. Po wyczerpaniu krajowej kwoty połowy muszą zostać zakończone. Zasady te wynikają z przepisów UE oraz organizacji ICCAT, która zarządza ochroną stad tuńczyka na Atlantyku i Morzu Śródziemnym.
Połów rekreacyjny (sportowy) jest znacznie bardziej ograniczony. W przypadku tuńczyka błękitnopłetwego zasadą jest „złów i wypuść” (catch and release). Wędkarz musi posiadać specjalne zezwolenie, a połowy są dozwolone tylko w określonym sezonie.
Internauci przypomnieli również, że jeszcze niedawno Izabela Bodnar zarybiała Odrę, co zostało również zrelacjonowane w mediach społecznościowych.


