35-letnia Katarzyna Piter z Poznania jest dziś jedyną polską reprezentantką walczącą jeszcze o sukces na tegorocznym Wimbledonie. Podczas gdy Iga Świątek, Magda Linette i Maja Chwalińska pożegnały się już z turniejem, poznanianka razem z czeską partnerką Anną Siskovą przebrnęła aż do ćwierćfinału gry podwójnej. Już dziś zagrają kolejny mecz.
Życiowy sukces po latach starań#
Dla Piter to prawdziwy przełom kariery. Nigdy wcześniej nie udało jej się dotrzeć nawet do trzeciej rundy żadnego turnieju wielkoszlemowego a teraz, w wieku 35 lat, gra o miejsce w półfinale najbardziej prestiżowego turnieju na świecie. Razem z niżej rozstawioną, 25-letnią Anną Siskovą, z którą wcześniej zagrała zaledwie jeden wspólny turniej w Den Bosch, pokonały już trzy pary rywalek, w tym utytułowany duet reprezentujący Czechy i Słowację.

Tenisowa rodzina i były narzeczony mistrz debla#
Tenis to u Piter sprawa rodzinna. Trenują ją ojciec Dariusz oraz brat Jakub, a swoją karierę zawodową rozpoczęła jeszcze jako nastolatka. W wieku 16 lat dostała dziką kartę do turnieju WTA w Warszawie, gdzie zmierzyła się wówczas z czołową dwunastką światowego rankingu.
Ciekawostką z jej życia prywatnego, która regularnie wraca w mediach, jest wieloletni związek z Łukaszem Kubotem, polskim mistrzem gry podwójnej, triumfatorem Wimbledonu 2017. Para ostatecznie się rozstała, a dziś Kubot związany jest z Magdaleną Bieńkowską, byłą Miss Polski.
Katarzyna Piter i Łukasz KubotNajwyższe miejsce w rankingu i klubowe barwy#
Najwyższą pozycję w rankingu WTA w grze pojedynczej Piter osiągnęła w 2014 roku, plasując się na 95. miejscu na świecie. Przez całą karierę reprezentuje barwy klubowe Grunwaldu Poznań. W dorobku ma już sześć tytułów WTA Tour w deblu, w tym ten zdobyty jeszcze w tym sezonie w Hobart, w parze z Indonezyjką Janice Tjen.
Co dalej na Wimbledonie?#
W ćwierćfinale Piter i Siskova zmierzą się z rozstawioną z numerem drugim parą Gabriela Dabrowski (Kanada) i Luisa Stefani (Brazylia) — zawodniczkami, które na inaugurację pokonały Polkę Alicję Rosolską grającą z Chilijką Alexą Guarachi. Zadanie jest bardzo trudne, ale sama obecność w tym gronie to już historyczny wynik w karierze poznanianki i powód do dumy dla polskiego tenisa w tym niełatwym dla naszej reprezentacji sezonie na trawie.


