Jun 29, 2026 4:00 AM
Updated Jul 7, 2026 10:12 PM

Większość z nas, słysząc o ratowaniu polskich dzieci-sierot przez zagraniczne mocarstwo, myśli o „dobrym maharadży” z Indii i obozie w Balachadi. Ale dwie dekady wcześniej, na drugim końcu świata, podobny cud solidarności rozegrał się w Japonii i to w czasach, gdy Polska i Japonia praktycznie się nie znały.

Dzieci, o które nie chciał zadbać nikt na Zachodzie

Po wybuchu rewolucji bolszewickiej i w czasie wojny domowej w Rosji, na Syberii i Dalekim Wschodzie utknęły tysiące Polaków, zesłańców i ich potomków, których rodziny od dekad żyły tam na przymusowym wygnaniu. Gdy zaczęła się gehenna wojny, wielu rodziców zmarło z głodu, chorób albo zginęło w walkach. Pozostawały po nich dzieci. Często głodne, chore, bez opieki, w warunkach, które trudno sobie wyobrazić.

We Władywostoku powstał Polski Komitet Ratunkowy, na czele którego stanęła nauczycielka Anna Bielkiewicz wraz z lekarzem Józefem Jakóbkiewiczem. Próbowali błagać o pomoc Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone, Francję. Odpowiedź była jedna: odmowa. Gdy wszystkie drzwi na Zachodzie się zatrzasnęły, Bielkiewicz zrobiła coś, co w 1919 roku wydawało się szalone, a mianowicie pojechała do Tokio i zaczęła prosić o pomoc japońskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Japonia, która nie miała żadnego powodu, by pomagać

Warto zatrzymać się na chwilę przy tym, jak nieprawdopodobna była ta prośba. Japonia nie miała wtedy żadnych relacji z Polską, która zresztą formalnie odzyskała niepodległość dosłownie rok wcześniej. A mimo to, japoński MSZ skontaktował się z Japońskim Czerwonym Krzyżem, a ten, wspierany z kolei przez organizacje buddyjskie i samych mieszkańców, wziął na siebie rolę głównego organizatora całej akcji ratunkowej.

Take HagiwaraTake Hagiwara

Kluczową postacią po japońskiej stronie była Take Hagiwara, pielęgniarka nazywana czasem „Japońską Nightingale”, pierwsza osoba spoza arystokracji, która objęła kierownictwo japońskiego Czerwonego Krzyża. To ona w siedemnaście dni wyprosiła od rządu zgodę na pomoc polskim sierotom, a w 1920 roku, jako jedna z pierwszych na świecie, otrzymała za tę pracę Medal Florence Nightingale.

Między 1920 a 1922 rokiem zorganizowano dwa transporty. Łącznie japońskie wojskowe statki przewiozły 767 polskich dzieci z Władywostoku do portu Tsuruga, skąd trafiały do Tokio i Osaki.

Jabłko, którego nigdy nie zapomniały

To, co czekało dzieci po przyjeździe, dla wielu z nich było pierwszym bezpiecznym miejscem od lat. W Tokio trafiały do sierocińca Fukudenkai, gdzie japońskie pielęgniarki, niektóre mówiące po niemiecku i rosyjsku, żeby przełamać barierę językową, leczyły je z tyfusu, chorób skóry i wycieńczenia. Jedna z pielęgniarek, Fumi Matsuzawa, zaraziła się od dzieci i zmarła.

Dzieciom dawano nowe ubrania, buty (wiele z nich nigdy wcześniej nie miało butów), pełne posiłki. Zabierano je na wycieczki do świątyń i ogrodów, uczono japońskiej kultury. Z czasem polskie sieroty zaczęły nawet nazywać japońskimi imionami swoje zabawki i jacht używany na lekcjach żeglarstwa. Ochrzciły go „Sadako”, na cześć cesarzowej. Symbolem tej historii stało się jabłko, prosty owoc, który w powojennej, głodującej Syberii był nieosiągalnym luksusem, a w Japonii dzieci dostawały go bez ograniczeń. Do dziś, podczas uroczystości upamiętniających te wydarzenia, w miejscach związanych z pobytem polskich sierot sadzi się jabłonie i w Japonii, i w Polsce.

Cesarzowa, która złamała protokół

Jednym z najbardziej poruszających momentów całej historii była wizyta cesarzowej Teimei, małżonki cesarza Taishō i honorowej przewodniczącej Japońskiego Czerwonego Krzyża. 6 kwietnia 1921 roku przyjechała osobiście do sierocińca Fukudenkai i, jak odnotowano w japońskich źródłach, złamała wówczas sztywny ceremoniał dworski, prosząc dzieci, by podeszły bliżej. Mimo realnego ryzyka zarażenia się od chorych dzieci, osobiście głaskała je po głowach, wręczała kimona i zabawki. Dla japońskiego społeczeństwa, dla którego cesarska rodzina była wówczas postacią właściwie nieziemską, ten gest miał ogromną wagę, bo pokazywał, że pomoc polskim sierotom to sprawa najwyższej rangi.

Cesarzowej TeimeiCesarzowej Teimei

Najmłodsza z uratowanych, dwuletnia wówczas Andzia Wrońska, stała się nieformalną twarzą całej akcji. Po Japonii krążyły zdjęcia, na których jest dokarmiana przez wiceprezesa japońskiego Czerwonego Krzyża. Jej historię, opisaną w odnalezionym po latach dzienniku, opowiada dokument „Andzia, historia jednej podróży”.

Z Japonii do Polski przez… Amerykę

Powrót dzieci do ojczyzny też nie był prosty. Pierwsza grupa popłynęła z Jokohamy do Seattle, gdzie objęły je polskie organizacje pomocowe. Wsparcie zaoferował im sam Ignacy Jan Paderewski z żoną Heleną. Tylko około 30 procent dzieci miało szczęście odnaleźć w Polsce żywą rodzinę. Resztę umieszczono w sierocińcach, m.in. w Wejherowie.

Jedną z najbardziej wymownych biografii jest historia Jerzego Strzałkowskiego, jednego z uratowanych sierot. Po latach założył Towarzystwo Przyjaciół Dalekiego Wschodu, wydawał czasopismo popularyzujące japońską kulturę w Polsce, a sam nigdy nie zapomniał, co zawdzięcza Japonii. Wielu spośród „dzieci syberyjskich” w czasie II wojny światowej wzięło udział w powstaniu warszawskim. Niektórzy z nich trafili nawet do Auschwitz i przeżyli. Dziś w Lesznie istnieje szkoła nosząca jego imię, a w Warszawie jest poświęcona mu ulica.

Historia, którą odkryto przez przypadek

Przez dekady ta historia była w Polsce niemal całkowicie zapomniana. Odkryto ją na nowo dopiero w 2010 roku i to przez czysty zbieg okoliczności. Polska ambasador w Tokio, biegając po mieście, natknęła się na budynek Fukudenkai i, już znając ogólny zarys historii, postanowiła sprawdzić, czy to ta sama placówka. Tak właśnie zaczęła się odnowiona współpraca między Polską a Fukudenkai, które od 2019 roku prowadzą stronę siberianchildren.pl z listą nazwisk wszystkich uratowanych dzieci.

W 2024 roku do Japonii przyjechała grupa potomków „dzieci syberyjskich”. Wśród nich było szesnaście rodzin, by na własne oczy zobaczyć miejsca, w których ich przodkowie odzyskiwali siły sto lat wcześniej.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy