Już za tydzień, 24 maja w Krakowie odbędzie się referendum w sprawie o odwołanie prezydenta Aleksandra Miszalskiego, polityka wywodzącego się z obozu Donalda Tuska. Sprawa budzi ogromne emocje w mieście, a mieszkańcy mają zdecydować, czy chcą zakończyć jego kadencję przed czasem. Tymczasem, jak wynika z monitoringu KRRiT, publiczne media praktycznie nie informują o referendum, choć powinny rzetelnie przedstawiać obywatelom wszystkie procesy demokratyczne.
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji poinformowała, że „publiczni nadawcy w dużej mierze pomijają temat”, a przekaz dotyczący referendum jest niemal niewidoczny. Według Rady, w serwisach informacyjnych TVP3 Kraków, Polskiego Radia Kraków oraz w ogólnopolskich programach informacyjnych brakuje podstawowych informacji: daty głosowania, celu referendum, argumentów stron, komentarzy mieszkańców czy analiz ekspertów.

KRRiT podkreśla, że referendum to jedno z najważniejszych narzędzi demokracji lokalnej, a jego pomijanie w mediach publicznych budzi poważne wątpliwości. Dlatego Rada zapowiedziała, że przygląda się sprawie, prowadzi monitoring i przedstawi wyniki opinii publicznej.
W praktyce oznacza to, że temat, który powinien być na pierwszych stronach lokalnych serwisów, niemal znika z anteny. Dla wielu osób to sygnał, że referendum dotyczące prezydenta z obozu rządzącego może być dla mediów publicznych niewygodne, a widzowie mogą nawet nie wiedzieć, że w Krakowie toczy się jedno z najważniejszych głosowań samorządowych ostatnich lat.

Referendum w Krakowie odbędzie się 24 maja 2026 roku. To głosowanie, w którym mieszkańcy mają zdecydować, czy chcą odwołać prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Aby referendum było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 3/5 liczby osób, które brały udział w wyborach prezydenta Krakowa.
W praktyce oznacza to, że frekwencja musi być wysoka, inaczej głosowanie nie będzie miało skutków prawnych.


