Waldemar Żurek od lat buduje opowieść o rodzinnej konspiracji i własnym zaangażowaniu w antykomunistyczną opozycję. Tymczasem Stowarzyszenie Prawnicy dla Polski publikuje dokumenty, które przeczą tej narracji. Czy to tylko nieścisłość? Czy może kolejny przypadek publicznej autokreacji, która z prawdą historyczną nie ma nic wspólnego? Czy to objaw mitomanii ministra sprawiedliwości?
Waldemar Żurek, obecny minister sprawiedliwości, chętnie wraca do opowieści o swojej rodzinie, która, według jego słów, miała działać w konspiracji, być rozpracowywana przez służby PRL i ponosić konsekwencje za działalność opozycyjną. Sam Żurek twierdzi, że należał do Konfederacji Polski Niepodległej jeszcze jako nastolatek.
Ale Stowarzyszenie Prawnicy dla Polski mówi: „Sprawdzamy prawdomówność jednego z najważniejszych funkcjonariuszy publicznych w Polsce”. I publikuje dokumenty, które stawiają całą opowieść pod dużym znakiem zapytania.
Co pokazują dokumenty?#
• W katalogach IPN nie ma śladu po Żurku, jego ojcu ani bracie — nie figurują jako osoby rozpracowywane przez aparat PRL.
• Wniosek paszportowy z sierpnia 1989 roku, złożony przez Żurka jako ucznia technikum, nie zawiera żadnej wzmianki o przynależności do KPN — mimo że dziś minister chwali się tą działalnością.
• Tymczasem KPN działała już wtedy jawnie, brała udział w czerwcowych wyborach kontraktowych, a jej członkowie nie musieli się ukrywać.
Stowarzyszenie pisze jasno:#
„Wygląda na to, że mit KPN-owski Waldemara Żurka to kolejny element autokreacji antykomunistycznego opozycjonisty, który o prawdę historyczną się nie otarł.”
To już nie są tylko wątpliwości, to konkretne zarzuty o budowanie fałszywej legendy, o rozjazd między deklaracjami a faktami, o opowieść, która nie wytrzymuje konfrontacji z dokumentami historycznymi.
Dochodzenie prawdy o przeszłości ministra jest ważna, ponieważ Waldemar Żurek nie jest tylko komentatorem historii. Jest zwierzchnikiem wszystkich polskich prokuratorów i prezesów sądów powszechnych. A jego opowieść o przeszłości stała się częścią jego publicznej tożsamości i legitymacji moralnej.
Gdy ta opowieść zaczyna się sypać, pytania o wiarygodność stają się nieuniknione.


