Śmierć Łukasza Litewki wstrząsnęła opinią publiczną, ale Doda przeżyła ją wyjątkowo mocno. Artystka była ostatnią osobą publiczną, która rozmawiała z nim na żywo — podczas streamu Łatwoganga dzień przed tragedią. Litewka, poseł Nowej Lewicy i znany społecznik, zginął w wypadku drogowym, a okoliczności jego śmierci wywołują ogromne poruszenie.
Doda nie ukrywa, że ta historia nie daje jej spokoju. W swoich mediach społecznościowych opublikowała emocjonalny apel i ogłosiła, że przeznacza 25 tysięcy złotych nagrody dla osoby, która przekaże jej jakiekolwiek informacje dotyczące mężczyzny odpowiedzialnego za śmierć Litewki.
W swoim nagraniu powiedziała:
„Chciałabym przeznaczyć nagrodę 25 tys. złotych dla osoby, która ma jakiekolwiek informacje na temat tego człowieka, który zabił Łukasza. Może po piwku gdzieś się wygadał, jakie ma plany, czy dostał przelew…”

Doda podkreśliła też, że docierają do niej różne sygnały:
„Na razie mam informacje od jego znajomych z tej firmy utylizacyjnej, w której pracował. Dużo już wiem. I nie jest to stabilna osoba.”
Artystka nie kryje, że nie wierzy, iż całą sprawę można zamknąć w słowach „nieszczęśliwy wypadek”.

Jej zaangażowanie jest bardzo osobiste, ponieważ Litewka był jej bliski nie tylko jako aktywista, ale też jako człowiek, z którym miała kontakt tuż przed tragedią.


