Dla jednych Wielkanoc to chwila oddechu, dla innych — rodzinny rytuał z nutą chaosu. Doda wraca wtedy do Ciechanowa i zamienia sceniczny błysk na kuchenny fartuch. Choć nie rezygnuje z energii, którą widać także poza sceną.
Doda na kilka dni znika z show-biznesowego obiegu i wraca tam, gdzie wszystko jest prostsze — do rodzinnego Ciechanowa. Wielkanoc to dla niej nie tylko tradycja, ale też coś w rodzaju resetu, który zaczyna się bardzo konkretnie: od wspólnego gotowania.
Jak sama przyznaje, święta zaczynają się u niej już w Wielki Piątek. Wtedy pojawia się w domu mamy i od razu wskakuje w swoją rolę.
— Zawsze pichcimy razem w kuchni. Ja faszeruję jajka i zajmuję się lanym poniedziałkiem
— opowiada z wyraźną przyjemnością.
I właśnie ten ostatni punkt wydaje się dla niej szczególnie istotny. Doda nie ukrywa, że lubi przejąć inicjatywę i… być pierwsza z wiadrem. Problem w tym, że kiedy role się odwracają, sytuacja robi się zaskakująco jednostronna.
— Niestety mnie nie oblewają, bo nie są w stanie mnie złapać. A przecież to świadczy o powodzeniu!
— żartuje.
— Jestem wręcz zażenowana, czasami sama im się nadstawiam.
W jej wspomnieniach pojawia się jednak nuta nostalgii. Kiedyś, jak mówi, tradycja była bardziej… konsekwentna.
— Jak mój tata był zdrowy, to on mnie oblewał. Teraz widzę, że ciechanowskie towarzystwo trochę kuleje
— dodaje z przymrużeniem oka.
Święta to dla niej moment zatrzymania, ale też naturalna przestrzeń do podsumowań. A ostatnie miesiące zdecydowanie mają co podsumowywać. Doda mówi wprost o intensywnym, udanym czasie — zarówno zawodowo, jak i prywatnie.
Szczególne miejsce zajmuje tu jej serial dokumentalny „Doda”, który zadebiutował 20 lutego 2026 roku na Amazon Prime Video i szybko przyciągnął uwagę widzów. Produkcja odsłania kulisy dwóch dekad kariery — nie tylko blask, ale też momenty mniej wygodne, bardziej osobiste.
Równolegle swoje życie zaczął też najnowszy singiel „Pamiętnik”. Intymny, oparty na prywatnych zapiskach utwór, wydany po dłuższej przerwie, błyskawicznie odnalazł się na listach przebojów.
A to dopiero początek planów. Artystka zdradziła, że podpisała kontrakt z reżyserem związanym z Cirque du Soleil, co zapowiada widowisko o znacznie większej skali niż dotychczas. Finał? Koncert na PGE Narodowy zaplanowany na 27 sierpnia 2027 roku.
— Potrzebujemy roku na przygotowania
— mówi, zostawiając sporo miejsca na wyobraźnię.
Wygląda więc na to, że u Dody w tym sezonie naprawdę sporo się „poleje” — nie tylko w lany poniedziałek, ale i w kalendarzu pełnym kolejnych, coraz śmielszych projektów.


