Dorota Wellman pokazała, że z hejtem można walczyć inaczej niż zwykle. W rozmowie w programie Imponderabilia opowiedziała, jak odnalazła mężczyznę, który od miesięcy obrażał ją w internecie i postanowiła spotkać się z nim twarzą w twarz. Pojechała do niego do miejsca, w którym pracował.
„Znalazłam osobę, która notorycznie obrażała mnie w internecie, mężczyznę, w sposób wyjątkowy. Poszłam do niego do pracy i poprosiłam, żeby powtórzył to, co pisze w internecie”
– wspomina dziennikarka.

Nie była to prywatna rozmowa. Wellman przyznała, że zrobiła to publicznie, przy współpracownikach hejtera.
„Wydrukowałam te rzeczy i rozdałam państwu, żeby wiedzieli, z kim mają do czynienia”
– mówiła.
Efekt? Mężczyzna się rozpłakał i przeprosił.
„W życiu nikt mnie tak nie przepraszał”
– dodała Wellman.
Internauci komentują: „Tak się załatwia sprawę hejtu!”#
Jedni chwalą dziennikarkę za odwagę, inni zastanawiają się, czy to nie zbyt mocne posunięcie.

Najczęściej pojawiające się komentarze to:
„Brawo! W końcu ktoś pokazał, że słowa mają konsekwencje.”
„To powinno być obowiązkowe dla każdego hejtera.”
„Nie wiem, czy miałabym tyle odwagi, ale szacun.”
Dorota Wellman od lat mówi o kulturze w sieci i o tym, że słowa potrafią ranić. Tym razem pokazała, że można reagować inaczej — nie przez sąd, nie przez blokowanie, ale przez bezpośrednią konfrontację.
I choć jej metoda wywołała emocje, to nikt nie zapomni tej historii szybko.


