Ata Postek zdobyła się na niezwykle osobiste wyznanie. W rozmowie z Blask Online opowiedziała o dramacie, który rozegrał się jesienią ubiegłego roku. W ciągu zaledwie tygodnia pożegnała dwie bliskie osoby – ukochaną babcię i 26-letnią siostrę. Jak przyznaje, z jedną stratą zdążyła się oswoić, druga przyszła zupełnie niespodziewanie.
Ata Postek w wywiadzie dla Blask Online wróciła do jednego z najtrudniejszych momentów w swoim życiu. Influencerka wyznała, że we wrześniu ubiegłego roku w bardzo krótkim czasie straciła dwie najbliższe osoby.
Najpierw odeszła jej babcia. Tydzień później zmarła 26-letnia siostra. Jak podkreśla, choroba młodej kobiety pojawiła się nagle, a jej śmierć była dla całej rodziny ogromnym szokiem.
– Z babcią miałam jeszcze czas się pożegnać. Wiedziałam, że ten moment nadchodzi. Ze śmiercią siostry było zupełnie inaczej. To wydarzyło się nagle i nikt nie był na to przygotowany
– opowiada w rozmowie z Blask Online.
"Weszłam w tryb turbo"#
Po rodzinnej tragedii Ata nie pozwoliła sobie na przeżywanie żałoby. Jak sama przyznaje, uruchomiła mechanizm, który nazywa "trybem turbo".
Zamiast zatrzymać się i dać sobie przestrzeń na emocje, rzuciła się w wir obowiązków. Realizowała wcześniej zaplanowane współprace, wywiązywała się z zawodowych zobowiązań i starała się sprawiać wrażenie, że wszystko jest w porządku.
– Po prostu działałam. Załatwiałam kolejne sprawy, pracowałam i udawałam, że wszystko jest dobrze. W mediach nikt nie widział tego, co działo się we mnie. Miałam podpisane współprace i czułam, że muszę je zrealizować
– mówi.
Influencerka przyznaje, że przez długi czas nie potrafiła nawet zapłakać.
Przełom nastąpił dopiero na cmentarzu#
Najsilniejsze emocje przyszły dopiero kilka tygodni później, podczas wizyty na cmentarzu w uroczystość Wszystkich Świętych.
To właśnie wtedy zobaczyła, że grób jej siostry nie jest pusty. Leżały na nim znicze i kwiaty pozostawione przez przyjaciół oraz znajomych 26-latki. Dopiero wtedy pękła. Zobaczyła, ile osób o niej pamięta, ile osób przyszło ją odwiedzić. Wtedy pierwszy raz naprawdę dopuściła do siebie to, co się wydarzyło. W końcu popłynęły łzy.
Jak podkreśla Ata Postek, dopiero ten moment pozwolił jej zacząć przeżywać żałobę, którą wcześniej skutecznie zagłuszała pracą i codziennymi obowiązkami.


