„Ja byłam mega w nim zakochana” – wyznała Maja Frykowska po latach, nawiązując do głośnej relacji z programu „Big Brother”. Skandaliczny romans, który oglądała cała Polska, dziś wraca w nowej odsłonie. Powiedzmy - romantycznej.
Maja Frykowska, którą widzowie pamiętają jako Frytkę z „Big Brothera”, po latach wróciła wspomnieniami do jednego z najbardziej komentowanych wątków programu. Jej relacja z Łukaszem Wiewiórskim, znanym jako „Ken”, była swego czasu jednym z najgłośniejszych tematów w polskim show-biznesie.
Dziś celebrytka mówi o tym z zupełnie innej perspektywy. W najnowszym wywiadzie przyznała, że uczucie, które narodziło się na oczach widzów, było dla niej bardzo prawdziwe i intensywne.
„Ja byłam mega w nim zakochana. Do tego stopnia, że jeździłam do niego do Warszawy”
– wspominała.
Jak zdradziła, po zakończeniu programu próbowała utrzymać tę relację, jednak z czasem wszystko zaczęło się rozpadać. W pewnym momencie kontakt się urwał, a emocje, które wcześniej budowały tę historię, przerodziły się w rozczarowanie.
„Łukasz złamał mi serce w pewnym momencie. No i się skończyło. Rozczarowanie było ogromne”
– przyznała szczerze.
Ich relacja była jedną z pierwszych tak szeroko komentowanych historii miłosnych w reality show w Polsce. Sceny z ich udziałem – w tym słynny moment w jacuzzi – na długo zapisały się w pamięci widzów i stały się symbolem nowej ery telewizji.
Dziś Maja Frykowska patrzy na tamten czas z dystansem, choć – jak widać – emocje wciąż są obecne.


