Po medialnej burzy wokół zakończenia akcji „lody za pasek” głos zabrała właścicielka pszczyńskiej „Lodziarni pod Dębami”. Dostała już inną propozycję.
Właścicielka „Lodziarni pod Dębami” w Pszczynie odniosła się do kontrowersji związanych z zakończeniem akcji „lody za pasek”, w ramach której przez 25 lat uczniowie ze świadectwem z czerwonym paskiem otrzymywali darmowe lody.
Sprawa stała się głośna po informacji, że inicjatywa nie będzie kontynuowana w dotychczasowej formule. Wcześniej właściciele lokalu informowali, że decyzja ma związek z pismem otrzymanym z Biura Rzecznika Praw Dziecka.
W stanowisku urzędu wskazywano, że akcje uzależniające nagrody od wyników w nauce mogą wywoływać negatywne skutki społeczne, zwiększać presję na dzieci, promować rywalizację oraz prowadzić do wykluczenia uczniów osiągających słabsze wyniki.
Jolanta Hałas w rozmowie ze stacją wPolsce24 przyznała, że po otrzymaniu pisma obawiała się dalszych konsekwencji.
Poinformowała również o spotkaniu z przedstawicielką Rzecznika Praw Dziecka, która miała odwiedzić Pszczynę. Jak relacjonowała, padła propozycja zorganizowania wydarzenia skierowanego do wszystkich dzieci.
– Pani rzecznik, z którą ja się tutaj wczoraj spotkałam, przyjechała do Pszczyny. Zaproponowała, aby lody były w tym roku dla wszystkich dzieci, aby w ogrodzie starostwa odbyło się spotkanie dla każdego dziecka z włączeniem moich lodów
– przekazała.
Hałas ujawniła także, że pismo z Biura Rzecznika Praw Dziecka otrzymała już w lipcu ubiegłego roku. Jak podkreśliła, dokument zawierał apel o zakończenie akcji.
– Pismo, że powinnam zatrzymać tę akcję, że wszystkie dzieci są równe. Był na mnie donos do pani rzecznik. Dlatego wiedziałam, że jeśli zlekceważę to, to w tym roku być może znowu ktoś na mnie doniesie i jakieś konsekwencje z tego wyjdą. Dlatego wywiesiłam to pismo
– powiedziała.


