Hiszpańska gorączka przedświąteczna zaczęła się wyjątkowo wcześnie i tym razem nie chodzi o prezenty. Gracze polują na dwa konkretne numery w słynnej Loterii Bożonarodzeniowej. Jeden zapisuje datę zaćmienia Słońca, drugi – wielkiego piłkarskiego zwycięstwa. Szanse na wygraną? Dokładnie takie jak zawsze. Ale kto w takich chwilach chciałby psuć sobie zabawę matematyką?
Pięć cyfr i nagle zaczęło się szaleństwo#
W hiszpańskiej Loterii Bożonarodzeniowej można wybierać spośród numerów od 00000 do 99999. Teoretycznie każdy z nich jest równie dobry. Praktycznie? W tym roku dwa zestawy cyfr dostały od graczy status niemal kolekcjonerski.
Pierwszy to 12826. Na pierwszy rzut oka wygląda jak kod, którego nie warto zapamiętywać dłużej niż kilka sekund. Dla miłośników astronomii ma jednak bardzo konkretne znaczenie: odpowiada dacie tegorocznego zaćmienia Słońca.
I właśnie tutaj zaczyna się historia, której prawdopodobnie nie przewidział właściciel niewielkiej kolektury pod Madrytem. Numer 12826 został bowiem przypisany właśnie do jego punktu. Ivan Herranz od lat sprzedawał losy z tym zestawem cyfr i długo nie widział w nim niczego szczególnego. Aż nagle rozdzwoniły się telefony, zaczęły spływać zamówienia z całej Hiszpanii, a zapasy zaczęły znikać w imponującym tempie.
– To było szaleństwo
– przyznał w rozmowie z agencją EFE.
I trudno uznać to za przesadę. Z puli 2050 losów przed jego urlopem zostało zaledwie 50.
Astronomowie wyjaśnili mu, co właściwie sprzedaje#
Najzabawniejsze jest to, że sam Herranz początkowo nie miał pojęcia, dlaczego akurat ten numer nagle stał się tak pożądany. Dopiero miłośnicy astronomii zwrócili mu uwagę, że trzyma w kolekturze mały loteryjny skarb – przynajmniej w oczach przesądnych graczy.
Kolektura najpierw zabezpieczyła losy dla stałych klientów, którzy od lat grają tym samym numerem. Pozostałe trafiły do sprzedaży przez specjalnie uruchomioną stronę internetową. Zainteresowanie było tak duże, że wprowadzono limit: jeden los na osobę.
Cel, jak tłumaczył właściciel, był całkiem romantyczny – chodziło o to, by „rozsiać szczęście po całej Hiszpanii”.
Szczęście rzeczywiście zostało rozsiane. Przynajmniej w formie papierowych kuponów, bo cała internetowa pula błyskawicznie znalazła właścicieli. Po powrocie z urlopu Herranz wystawił ostatnich 50 losów. Można podejrzewać, że nie musiał szczególnie inwestować w reklamę.
Nie tylko Słońce. Hiszpanie mają jeszcze jeden szczęśliwy numer#
Kosmos to jednak tylko połowa tegorocznej historii. Drugą „magiczną” liczbą stało się 19726. Tym razem źródłem emocji nie jest niebo, lecz murawa.
Numer odpowiada dacie zwycięstwa Hiszpanii nad Argentyną podczas tegorocznego mundialu – 19 lipca. Losy z tym zestawem cyfr zostały przed laty przypisane kolekturze w prowincji Grenady. Gdy tylko reprezentacja wygrała ważne spotkanie, wydarzyło się coś łatwego do przewidzenia: kibice ruszyli po kupony.
Zamówienia zaczęły napływać z całego kraju, a tegoroczna pula losów z numerem 19726 została niemal całkowicie wyczerpana. Hiszpanie mają więc do wyboru dwie opowieści. Jedni mogą postawić na Słońce, inni na futbol. A najbardziej przesądni zapewne żałują, że nie da się połączyć obu numerów w jeden.
A do wygrania? Kwota, która działa na wyobraźnię#
Hiszpańska Loteria Bożonarodzeniowa nie jest zwykłym grudniowym losowaniem. To tradycja sięgająca 1812 roku, a losowanie odbywa się nieprzerwanie 22 grudnia. Gra uchodzi za drugą najstarszą loterię tego rodzaju na świecie.
W tym roku łączna pula nagród wynosi aż 2,87 mld euro. Nic dziwnego, że na kilka miesięcy przed losowaniem wyobraźnia graczy zaczyna pracować na pełnych obrotach.
Jest tylko jeden drobny szczegół, który może zepsuć całą magię. Jak przypomina EFE, zarówno 12826, jak i 19726 mają dokładnie takie same szanse na wygraną jak każdy inny numer. Wynoszą one 0,001 proc.
Matematyka pozostaje więc niewzruszona wobec zaćmień, piłkarskich triumfów i narodowych emocji. Ale gdy w grze są miliardy euro, pięć niepozornych cyfr potrafi nagle wyglądać wyjątkowo kusząco.


