Podczas Australian Open 2026 doszło nie tylko do tenisowych emocji na korcie, ale także do szerokiej dyskusji o granicy między sportem, mediami a prywatnością zawodników. Głos w tej sprawie zabrała jedna z największych gwiazd światowego tenisa – Iga Świątek, która po porażce w ćwierćfinale zwróciła uwagę na to, jak często zawodnicy są obserwowani poza kortem.
Cała sytuacja rozpoczęła się od incydentu z udziałem amerykańskiej tenisistki Coco Gauff. Po przegranym meczu Gauff udała się w poszukiwaniu miejsca, gdzie mogłaby odreagować frustrację i… roztrzaskała rakietę. Choć sądziła, że jest w ustronnym miejscu, okazało się, że kamery transmisyjne nadal ją filmowały. Nagranie szybko obiegło media społecznościowe, budząc debatę o tym, ile prywatności powinien mieć sportowiec podczas turnieju.
Świątek nie pozostała obojętna na te wydarzenia. W swojej wypowiedzi, odnosząc się do pytania o obecność kamer poza kortem, rzuciła kontrowersyjne pytanie:
„Czy jesteśmy tenisistami, czy zwierzętami w zoo, które są obserwowane nawet wtedy, gdy robią kupę?”
– powiedziała, przyznając jednocześnie, że to trochę przesada, ale podkreślając sedno sprawy: brak prywatnej przestrzeni dla zawodników.
Świątek zaznaczyła, że choć sportowcy akceptują uwagę mediów podczas meczu i konferencji prasowych, to stałe filmowanie ich w chwilach osobistych lub emocjonalnych wydaje się przesadą.
„Byłoby miło mieć trochę prywatności, własną przestrzeń, w której można być bez obserwacji całego świata”
– dodała Polska gwiazda.
Jej słowa odbiły się szerokim echem w środowisku tenisowym. Krytyka dotyczyła przede wszystkim wszechobecnych kamer w strefach poza kortem, które – choć mają zwiększać atrakcyjność przekazu dla widzów i angażować fanów – często rejestrują zawodników w sytuacjach, które dla nich są intymne lub nieformalne.
W odpowiedzi na te opinie organizatorzy Australian Open zaczęli analizować obecność kamer w strefach niedostępnych dla publiczności, deklarując chęć dialogu z zawodnikami.


