Klaudia Jachira pojawiła się w programie Krzysztofa Stanowskiego i… kompletnie zaskoczyła widzów. Gdy rozmowa zeszła na świeżo podpisane przez minister Martę Cienkowską rozporządzenie o opłacie reprograficznej, posłanka powiedziała coś, czego nikt się po niej nie spodziewał.
„I tu pana zaskoczę, bo bardzo mi się ta decyzja nie podoba”
— stwierdziła.
Dodała też:
„Uważam, że demokratyczny rząd nie powinien tak robić, bez debaty”.
Jachira tłumaczyła, że ma z tą decyzją „problem, bo ona nie celuje tam, gdzie by chciała”. Jej zdaniem to po prostu kolejna danina, która „zostanie przerzucona na konsumentów”.
O co chodzi?#
Opłata reprograficzna to mechanizm, który ma rekompensować twórcom kopiowanie ich utworów na własny użytek. W praktyce oznacza to, że 1% ceny smartfona, laptopa, tabletu czy telewizora trafi do organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Ministerstwo Kultury zapewnia, że to nie podatek, a „symboliczna opłata”, która „nie wpłynie znacząco na ceny sprzętu”.

Branża cyfrowa i część komentatorów twierdzi jednak, że wpłynie, bo producenci przerzucą koszty na klientów. I właśnie to, jak wynika z wypowiedzi Jachiry, najbardziej ją niepokoi.
Rzadko zdarza się, by posłanka znana z lojalności wobec własnego obozu politycznego tak otwarcie krytykowała decyzję własnej minister. A już na pewno nie w programie Stanowskiego, gdzie każde zdanie natychmiast staje się viralem.


