Granica między zainteresowaniem a zwykłą ciekawskością w show-biznesie bywa wyjątkowo cienka. Przekonała się o tym Viki Gabor, która po raz kolejny musiała mierzyć się z pytaniami o rzekomą ciążę. Tym razem nie było długiego tłumaczenia ani dyplomatycznych odpowiedzi. Wystarczył jeden gest i trzy litery.
W świecie mediów społecznościowych plotki żyją własnym życiem. Wystarczy jedno zdjęcie, luźniejsza stylizacja albo bardziej romantyczny wpis, by internet natychmiast zaczął dopisywać własne scenariusze. Od kilku tygodni Viki Gabor znajduje się dokładnie w centrum takich domysłów.
Wszystko zaczęło się po głośnym „błogosławieństwie”, które wywołało falę komentarzy dotyczących życia prywatnego młodej wokalistki. Internauci zaczęli coraz śmielej dopytywać nie tylko o związek artystki, ale też o możliwe plany rodzinne. Do tego doszła kwestia sylwetki piosenkarki, która - jak dla nas - jest idealnie kobieca. Podczas ostatniej serii pytań na Instagramie jedna z osób postanowiła zatem przejść od razu do konkretów: „Jesteś w ciąży?”.
Tym razem reakcja była natychmiastowa. Viki opublikowała zdjęcie z wyraźnie zirytowaną miną i krótkim podpisem: „wtf”.

To zresztą nie pierwszy raz, kiedy artystka musi publicznie dementować plotki dotyczące ciąży. Już wcześniej odniosła się do podobnych doniesień w rozmowie z Eską i zrobiła to w swoim stylu — dosadnie i bez większej cierpliwości dla internetowych teorii.
„Nigdy nie byłam w ciąży i nie planuję w niej być. Pan, który napisał ten artykuł, niech podejdzie do lustra i popatrzy na swój brzuch”
— mówiła wtedy Gabor.


