Krzysztof Gojdź wrócił do sprawy niedoszłego spotkania z Jennifer Lopez podczas jej wizyty w Warszawie. Wyjaśnił, że artystka była zmęczona po wcześniejszym koncercie i większość czasu spędziła w hotelu. Lekarz medycyny estetycznej opowiedział też o charakterze swoich kontaktów z gwiazdami z USA. „W Beverly Hills jest wszystko takie transakcyjne” — przyznał.
Krzysztof Gojdź zapowiadał, że podczas ubiegłorocznej wizyty Jennifer Lopez w Polsce spotka się z amerykańską gwiazdą. W planach miało być m.in. zwiedzanie warszawskiej starówki oraz wizyta w polskiej restauracji. Do spotkania jednak nie doszło.
W najnowszym wywiadzie dla Pomponika Gojdź wyjaśnił, że powodem było zmęczenie artystki po trasie koncertowej.
„Była mega zmęczona. Pierwszy wieczór, jak przyleciała, była mega zmęczona po poprzednim koncercie i w dzień właśnie koncertu tak naprawdę przesiedziała cały dzień w hotelu, tylko wybrała się na krótkie zakupy. Więc faktycznie nie udało się nam”
— powiedział.
Gojdź odniósł się także do charakteru swojej znajomości z Jennifer Lopez. Jak zaznaczył, nie jest to relacja przyjacielska.
„To jest relacja biznesowa i koleżeńska. To nie jest relacja przyjacielska, czy z Paris Hilton również. To nie jest relacja przyjacielska”
— stwierdził.
W rozmowie podkreślił, że w środowisku Beverly Hills wiele kontaktów ma wymiar praktyczny i zawodowy.
„Tam jest coś takiego, że jest biznes do zrealizowania. Co masz dla mnie do zaproponowania? Jak mi możesz pomóc? Ile?”
— mówił.
Gojdź przyznał też, że nie przejmuje się krytycznymi komentarzami dotyczącymi jego znajomości z gwiazdami. Jak powiedział, po latach obecności w show-biznesie jest na nie przygotowany.


