Jul 21, 2026 4:00 AM

Krzysztof Stanowski znów był ostatnio pytany o sprawę Natalii Janoszek, tym razem przy okazji gościnnego występu w podcaście Dawida „Żurnalisty” Swakowskiego. Samo pytanie o to, czy czuje się winny „zniszczenia” jej kariery, wraca właściwie przy każdym większym wywiadzie z nim od trzech lat. Warto jednak przy tej okazji odświeżyć, co dokładnie wyszło na jaw w tej sprawie, bo lista jest naprawdę pokaźna.

„Najczęściej nagradzana polska miss na świecie” — no prawie

Janoszek chwaliła się tytułem najczęściej nagradzanej polskiej miss na świecie. W praktyce, jak wyliczył Stanowski, tytuł „miss” w rozumieniu zwycięstwa w konkursie zdobyła raz, a resztę osiągnięć stanowiły niższe lokaty i nagrody dodatkowe w rodzaju „Miss Friendship”. W konkursie w Korei Południowej w 2015 roku była trzecią wicemiss, co w jej narracji medialnej potrafiło urosnąć do rangi wielkiego zwycięstwa. Sam Stanowski zauważył przy okazji coś prozaicznego — przy wzroście w okolicach 158 cm szanse na podium w międzynarodowych konkursach piękności są z góry mocno ograniczone, bo branża ma tu dość sztywne standardy.

Gwiazda Bollywood, której nikt w Indiach nie kojarzył

To był rdzeń całej afery. Janoszek przez lata prezentowała się jako rozpoznawalna w Indiach aktorka, otoczona sławą na miarę bollywoodzkich gwiazd. Stanowski pojechał to sprawdzić osobiście. Chodził po ulicach Bombaju i pokazywał mieszkańcom jej zdjęcia. Efekt: nikt jej nie rozpoznawał, nikt o niej nie słyszał. Jej faktyczny dorobek filmowy sprowadzał się do epizodycznych ról w produkcjach niszowych. Do tego doszła nagroda „międzynarodowej aktorki roku”, którą chwaliła się jako potwierdzenie swojej pozycji, przyznana na dopiero co powołanym do życia festiwalu, którego pierwsza edycja rozdała statuetki w ponad 90 kategoriach praktycznie każdemu, kto pojawił się na sali.

Prywatny odrzutowiec i helikopter, czyli ta sama bluzka w trzech kierunkach świata

Jednym z ulubionych motywów w relacjach Janoszek były podróże prywatnym samolotem i spektakularne lądowanie helikopterem na festiwalu w Cannes. Stanowski zestawił jej zdjęcia z Instagrama i wyszło na to, że na kilku „różnych” lotach w zupełnie różne strony świata pozowała w dokładnie tym samym stroju, tych samych butach i przy tym samym prywatnym odrzutowcu, który, jak się okazało, był samolotem wynajmowanym do przewozu modelek na sesje zdjęciowe. Efektowny przylot helikopterem do Cannes też miał niewiele wspólnego z prawdą. W rzeczywistości był to komercyjny, turystyczny lot widokowy nad miastem, po którym celebrytka po prostu wysiadła w gotowej stylizacji, a ekipa zrobiła jej zdjęcia, jakby to było wielkie wejście gwiazdy.

Kilkuosobowa ochrona dla kogoś, kogo nikt nie rozpoznaje

W swojej książce „Za kulisami Bollywood” z 2016 roku Janoszek opisywała, że w Indiach niemal na każdym kroku towarzyszy jej kilkuosobowa ochrona i kierowca, bo jest tam po prostu zbyt rozpoznawalna, by poruszać się swobodnie. Nawet zwykłe zakupy miały wymagać zamykania sklepu przed tłumem fanów. Zestawione z ustaleniami Stanowskiego, że na ulicach Bombaju nikt nie kojarzył jej twarzy, opowieść o osobistej ochronie przed napierającymi wielbicielami brzmi już nieco inaczej.

Studia, które raz były skończone, a raz dopiero miały się skończyć

W 2014 roku, startując do rady miejskiej z listy Platformy Obywatelskiej, na ulotce wyborczej przedstawiała się jako absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Ponad dekadę później, w wywiadzie z 2025 roku, mówiła już o obietnicy złożonej mamie, że „jak skończy studia”, to w końcu trochę posiedzi w Polsce, co raczej sugeruje, że tego dyplomu, którym szczyciła się na ulotce, nigdy nie było.

Wikipedia i Filmweb pisane pod dyktando bohaterki

Stanowski ustalił też, że hasło o Janoszek na Wikipedii oraz jej biografia na Filmweb.pl zostały w dużej mierze przygotowane przez nią samą lub jej otoczenie, co samo w sobie tłumaczy, dlaczego przez lata nikt z polskich redakcji zapraszających ją jako „gwiazdę Bollywood” nie zadał sobie trudu, by cokolwiek zweryfikować. Wystarczyło najwyraźniej to, co sama o sobie napisała.

I tak to się kręci

Cała ta układanka sprawiła, że przez lata polskie śniadaniówki, programy rozrywkowe i show-biznesowe redakcje przedstawiały Janoszek jako uznaną, międzynarodową gwiazdę, bez jednego telefonu weryfikacyjnego. Dopiero trzygodzinny materiał Stanowskiego z 2023 roku poskładał te wszystkie wątki w jedną całość, a temat od tamtej pory żyje własnym życiem, łącznie z sądowymi bataliami, które toczą się do dziś. I właśnie dlatego pytanie o „zniszczoną karierę” Janoszek wraca praktycznie w każdej większej rozmowie ze Stanowskim, także tej ostatniej, u Żurnalisty.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy