Relacja Kazika Staszewskiego z ojcem, Stanisławem Staszewskim, po latach ujrzała światło dzienne. Choć lider zespołu Kult wielokrotnie podkreślał ogromny wpływ ojca na swoją twórczość, ich relacja była naznaczona trudnymi doświadczeniami i dramatyczną historią rodzinną. Szczególnie przejmujący jest fakt, że Stanisław Staszewski w ogóle nie chciał mieć dzieci.
Kazik Staszewski przez lata otwarcie mówił o tym w wywiadach. W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim przyznał wprost:
„Mama nie żyje, tata nie żyje, więc mogę mówić. Tata nie chciał, żebym się urodził”.
To wyznanie może szokować, ale – jak sam artysta podkreśla – dopiero z czasem zrozumiał, skąd brała się taka postawa jego ojca.
Kluczem do zrozumienia tej historii są wojenne przeżycia Stanisława Staszewskiego. Jako młody człowiek trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego Mauthausen. Był świadkiem skrajnego okrucieństwa i śmierci, które odcisnęły na nim ogromne piętno. Kazik opowiadał, że jego ojciec widział rzeczy, których nie da się zapomnieć – między innymi śmierć współwięźniów i brutalność strażników. W jednym z wywiadów tłumaczył: „Dla taty po Mauthausen życie przestało być warte życia”.
To właśnie wojenne traumy sprawiły, że Stanisław Staszewski nie chciał sprowadzać dziecka na świat. Muzyk wyjaśniał:
„Widząc takie rzeczy, tata nie chciał przyjmować odpowiedzialności za wypuszczenie życia na ten piekielny świat”.
W jego przekonaniu narodziny dziecka oznaczały narażenie go na cierpienie i brutalność rzeczywistości.
Historia narodzin Kazika również była nietypowa. Jego matka bardzo pragnęła dziecka i przez długi czas ukrywała ciążę przed mężem. Jak wspominał artysta: „Mama ukrywała przed nim ciążę do siódmego miesiąca. On się nie zorientował”. Kiedy prawda wyszła na jaw, było już za późno na jakiekolwiek decyzje. Sam Kazik mówił o tym z charakterystycznym dystansem: „W siódmym miesiącu było już za późno”.
Choć początek tej historii był dramatyczny, relacja ojca i syna nie była pozbawiona ciepła. Kazik wspominał, że ojciec był człowiekiem niezwykle barwnym, artystycznym i pełnym charyzmy. Jednocześnie jednak nie był typowym ojcem – często nieobecnym, zajętym własnym życiem i twórczością. Sam Staszewski mówił o tym z dużą szczerością:
„Synów raczej nie wychowywałem – życiem swoim próbowałem zaświadczyć, na czym to życie mniej więcej polega”.
Dopiero po latach Kazik zaczął patrzeć na ojca z większym zrozumieniem. Zamiast oceniać jego decyzje, próbował je interpretować przez pryzmat traumatycznych doświadczeń wojennych. Jak sam przyznał, długo był skory do potępiania ojca, ale z czasem zrozumiał, że jego postawa była wynikiem ogromnego cierpienia i strachu przed światem.
Paradoksalnie to właśnie twórczość Stanisława Staszewskiego stała się jednym z najważniejszych elementów kariery Kazika. Syn po latach nagrał albumy „Tata Kazika”, na których wykonywał utwory ojca, przywracając je polskiej publiczności. W ten sposób artystyczna więź między nimi przetrwała mimo trudnej historii rodzinnej.


