Feb 8, 2026 8:37 AM
Updated May 9, 2026 4:37 AM

Urszula Beata Kasprzak, znana szerzej po prostu jako Urszula, to jedna z najbardziej charyzmatycznych postaci polskiej muzyki rockowej i popowej lat 80. i 90. XX wieku. Jej przeboje, takie jak „Dmuchawce, latawce, wiatr”, „Malinowy król” czy „Konik na biegunach”, na stałe wpisały się w kanon polskiej kultury muzycznej. Nieodłącznym wątkiem jej kariery jest historia miłości z pierwszym mężem, Stanisławem Zybowskim – gitarzystą, kompozytorem, którego zabrała śmiertelna choroba.

Urszula poznała Zybowskiego w połowie lat 80., w czasie gdy jej kariera zaczynała nabierać rozpędu. To właśnie jego muzyczne towarzystwo oraz twórcza współpraca przyczyniły się do powstania przemian w jej brzmieniu i wizerunku. Jak wspominała w wywiadach, byli ze sobą bardzo mocno związani zarówno na scenie, jak i poza nią:

„Byłam z mężczyzną, który mnie kochał bezwarunkowo. Kochał bezwarunkowo. Byliśmy przytulankami – tak nas nazywali”

- podkreślała artystka, opisując ich relację jako coś wyjątkowego, rzadkiego i pełnego wzajemnej bliskości.

W 1987 roku para doczekała się syna, Piotra, który dodatkowo wzmocnił ich rodzinne więzi. Dwa lata później – w 1992 roku – wzięli ślub. To był czas zarówno osobistej radości, jak i intensywnej pracy twórczej. Wspólnie budowali karierę Urszuli – Zybowski udzielał się w produkcji i aranżacji piosenek, towarzysząc jej w trasach koncertowych, także zagranicznych.

Jednak życie pary nie było pozbawione trudności. W latach 90. Stanisław Zybowski zachorował na raka wątroby. To właśnie z tą bolesną rzeczywistością musiała mierzyć się Urszula – zarówno jako żona, jak i jako artystka.

Jak opowiadała, była przy nim do samego końca:

„Trzymałam go za rękę. Nagle poczułam w sobie całą jego energię. I już wiedziałam, że odszedł...”

- relacjonowała tragiczne chwile jego śmierci 22 listopada 2001 roku.

Śmierć Zybowskiego była dla Urszuli ciosem nie tylko emocjonalnym, lecz także twórczym. Wielu fanów zauważa, że po jego odejściu artystka przez pewien czas zawiesiła swoje działania lub odsunęła się od intensywnej pracy. Jednak pamięć o nim pozostała żywa – zarówno w jej wspomnieniach, jak i w opowieściach dla mediów. W jednym z wywiadów, kiedy wspomniano cytat przypisywany Zybowskiemu, artystka miała trudność z powstrzymaniem emocji:

„Pamiętam ten wywiad. To nie jest tak, że Staś jest daleko… On jest! On jest mną. Jest we mnie”

- mówiła wzruszona.

Po śmierci pierwszego męża Urszula przez pewien czas miała w domu urnę z jego prochami, choć ostatecznie zdecydowała się je pochować na cmentarzu w Józefowie. W wywiadach nie kryła, że ten gest miał dla niej wymiar głęboko symboliczny: „Miałam niecne plany, żeby rzeczywiście stało się zadość jego życzeniom, żeby go rozsypać gdzieś po świecie, ale… to tylko miejsce”, wyznała, przyznając jednocześnie, że pamięć o nim jest nie tylko fizyczna, lecz przede wszystkim emocjonalna i duchowa.

Dziś Urszula kontynuuje karierę, ale w jej twórczości i publicznych wypowiedziach często pojawia się echo przeszłości – historia pełnej miłości relacji ze Stanisławem Zybowskim pozostaje nierozerwalnie związana z jej życiem i muzyką. Ich wspólna droga, choć naznaczona dramatyzmem, jest także świadectwem głębokiego uczucia, które – jak sama mówi – „trwa, tyle że w innym wymiarze”.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy