Przez weekend cały światowy internet żył wspólnym tematem: absurdalnie długimi kolejkami pod sklepami Swatcha w Polsce i na całym świecie. Filmiki z Warszawy, Genewy, Zurychu, Nowego Jorku, Tokio i Singapuru rozchodziły się viralowo. Wszędzie wyglądało to tak samo: tłumy, koczowanie, przepychanki, zamykane wejścia i wstrzymywana sprzedaż. Wszystko przez premierę Swatch x Audemars Piguet Royal Pop, czyli zegarek, który… nie jest limitowany.
W Warszawie pod salonem w Złotych Tarasach ustawiła się kolejka licząca około trzystu osób. Ludzie czekali od świtu, a część, według relacji, nawet od kilku dni. W pewnym momencie sytuacja wymknęła się spod kontroli: sprzedaż została wstrzymana, galeria zamknęła wejścia, a tylko dwie osoby miały kupić zegarki tuż przed zamknięciem. W tym samym czasie inni „przedsiębiorcy” sprzedawali miejsca w kolejce za 250 euro. Drugi warszawski salon, w Galerii Mokotów, miał odmówić sprzedaży, bo tłum całkowicie zignorował zasady.
Podobne sceny rozgrywały się w całej Europie. W Genewie przed sklepem ustawiło się ponad tysiąc osób. W Biel/Bienne i Zurychu kolejki ciągnęły się przez całe pasaże. W Neapolu cała sprzedaż miała trwać pięć minut, ponieważ sklep dostał zaledwie 31 sztuk. W Nowym Jorku, Tokio i Singapurze sytuacja wyglądała identycznie. Chaos, tłumy i natychmiastowe wyczerpywanie się zapasów.
A wszystko przez zegarek, który… nie jest limitowany.

Co to właściwie jest Royal Pop?#
Kolekcja Bioceramic Royal Pop to efekt współpracy Swatcha z luksusową marką Audemars Piguet, twórcą kultowego Royal Oak. To nie są zegarki naręczne, tylko modele kieszonkowe i naszyjnikowe, inspirowane jednocześnie ośmiokątną kopertą Royal Oak i zabawową estetyką linii Swatch POP z lat 80. Każdy model ma bioceramiczną kopertę i nową wersję mechanizmu Sistem51 z naciągiem ręcznym.
Co ważne, kolekcja występuje w dwóch wariantach konstrukcyjnych, które różnią się nie tylko wyglądem, ale też ceną. Wersja Lépine ma koronkę ustawioną na godzinie 12 i jest tańsza. Wersja Savonnette ma koronkę przesuniętą na godzinę 15, co wymaga innej konstrukcji mechanizmu i sprawia, że kosztuje około 100 zł więcej. W Polsce ceny wynoszą około 1660 zł za Lépine i około 1760 zł za Savonnette.

Swatch od początku zakładał, że Royal Pop będzie noszony jako zegarek kieszonkowy lub zawieszony na szyi. Dlatego nie ma teleskopów, uszu do paska ani żadnego fabrycznego sposobu, by założyć go na nadgarstek. Firma oferuje jedynie skórzane smycze, klipsy do toreb i podstawki biurkowe. Dopiero firmy trzecie zaczęły produkować adaptery i bransolety, które pozwalają zamienić Royal Pop w zegarek naręczny.
Dlaczego ludzie oszaleli?#
Bo to „tani AP”. Audemars Piguet to marka z absolutnego topu, której zegarki kosztują dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych. Royal Pop daje namiastkę tego świata za ułamek ceny i to wystarczyło, by wywołać globalną histerię. Po sukcesie MoonSwatcha wszyscy spodziewali się kolejnego hitu, ale skala zainteresowania przerosła oczekiwania nawet samego Swatcha. Zegarki już wystawiane są na aukcjach za kilka tysięcy złotych. Tylko po co, skoro będzie je można normalnie kupić za cenę z salonu?
Oświadczenie Swatcha i brak sprzedaży online#
Po weekendowym chaosie firma wydała oficjalny komunikat, w którym poprosiła klientów, by nie przychodzili do sklepów w dużych grupach, bo kolekcja będzie dostępna przez wiele miesięcy. Swatch podkreślił, że Royal Pop nie jest edycją limitowaną, a kolejki przekraczające 50 osób mogą skutkować wstrzymaniem sprzedaży ze względów bezpieczeństwa.

Najważniejsza informacja: zegarków nie będzie można kupić przez internet.
Nie ma sprzedaży online, nie ma rezerwacji, nie ma wysyłek. Royal Pop jest dostępny wyłącznie w wybranych butikach stacjonarnych na świecie, z limitem jednej sztuki na osobę dziennie.


