Katarzyna Kotula (48 l.) od rana "bryluje" w mediach. Zamiast ze wstydu zapaść się pod ziemię, po tym, jak nie wiedziała, kto jest autorem Mazurka Dąbrowskiego, to biega po mediach i próbuje się nieudolnie tłumaczyć. "Zgasił" ją nawet Marcin Fijołek, z przychylnego władzy Polsatu.
Katarzyna Kotula jeszcze do niedawna była ministrem ds. równości w rządzie Donalda Tuska. Obecnie jest podsekretarzem stanu w KPRM. Właśnie błysnęła kolejnym wystąpieniem publicznym.
Przypomnijmy, rano pisaliśmy o tym, że... nie wiedziała kto jest autorem hymnu Polski. Myślała, że Wysocki. A w ogóle, to kojarzył się jej... redaktor Witwicki. Wydawało się, że po takim "wykonie" na chwilę zniknie z mediów. A gdzie tam, już rano dała kolejny popis.
Zobaczcie:
Widziała pani, jaki film z pani udziałem, robi największa zasięgi?
- zagadnął red. Fijołek. Z ust Kotuli poleciał kolejny, chaotyczny i nieskładny potok słów.
Pewnie film z nazwiskiem. Tak?
- odpowiedziała. Fijołek na to:
Czy już wie pani kto napisał hymn Polski?
Po czym Kotula pojechała po bandzie.
To nie jest kwestia WIEDZENIA (sic! - przyp. autor). Osoby z ADHD, pytane o nazwiska... Ja mam w ogóle duże problemy z nazwiskami. Pamiętałam inicjały J.W. Wybicki, kojarzyło mi się z Witwickim.
- tłumaczyła. Fijołek nie dawał za wygraną.
A kto dał nam przykład jak zwyciężać mamy?
- spytał. Kotula nie odpowiedziała. Zaśmiała się dziwnie.
Mogłabym zaśpiewać, choć wolę się nie kompromitować, bo chyba jednak fałszuję. Ale śpiewam dużo pod prysznicem
- odpowiedziała. Co Fijołek skwitował krótko:
Mam nadzieję, że nie pod prysznicem.
Gdzie są granice żenady pani Kotuli?


