Minęło już ponad dziewięć miesięcy od „skoku stulecia” w Luwrze, a najcenniejsze klejnoty koronne Francji wciąż pozostają nieodnalezione. Choć śledztwo wciąż trwa i pojawił się nowy, obiecujący trop, sprawa wciąż budzi więcej pytań niż odpowiedzi. Sprawdzamy, co dokładnie wiadomo dziś, w połowie 2026 roku.
Co się stało 19 października 2025 roku?#
W niedzielny poranek, tuż po otwarciu muzeum, pod Luwrem od strony Sekwany zaparkowała ciężarówka z podnośnikiem. Czterech zamaskowanych sprawców, przebranych za ekipę techniczną w odblaskowych kamizelkach, wjechało na balkon przy Galerii Apolla i za pomocą szlifierek kątowych rozbiło dwie zabezpieczone gabloty. Cała akcja trwała zaledwie kilka minut – według późniejszych ustaleń komisji śledczej złodzieje mieli opuścić budynek z zapasem zaledwie około 30 sekund, zanim na miejsce dotarły służby.

Łupem padło osiem bezcennych przedmiotów należących niegdyś do francuskich cesarzowych i królowych, m.in. Marii Ludwiki (żony Napoleona), Marii Amelii, Hortensji i Eugenii. W trakcie ucieczki na skuterach sprawcy zgubili dziewiąty obiekt, czyli koronę cesarzowej Eugenii, którą uszkodzoną odnaleziono tuż przy muzeum. Wartość skradzionych dóbr oszacowano na około 88 milionów euro, choć, jak podkreślają eksperci, ich historyczne znaczenie jest w zasadzie niewymierne.
Fatalne zabezpieczenia i medialna burza#
Już pierwsze dni po napadzie ujawniły skalę zaniedbań. Okazało się, że balkon, przez który dostali się złodzieje, nie był monitorowany żadną kamerą, a system alarmowy w kluczowym miejscu w ogóle nie działał lub działał nieprawidłowo. Dyrektorka Luwru przyznała przed francuskim senatem, że doszło do poważnej awarii zabezpieczeń. Późniejsza komisja parlamentarna opisała kradzież jako efekt kaskady błędów, ponieważ działała tylko jedna z dwóch kamer w newralgicznym punkcie, ochrona nie miała wystarczającej liczby ekranów do monitoringu, a gdy alarm w końcu zadziałał, policja została wysłana w złe miejsce.

Sprawa natychmiast obiegła internet i to nie tylko w formie prawdziwych relacji. Sieć zalały fałszywe, generowane przez AI nagrania i zdjęcia, w tym absurdalne filmiki przedstawiające polityków „kradnących” biżuterię.
Śledztwo: zatrzymania, areszty i wciąż brakujące klejnoty#
Śledztwo prowadzi ponad 100 funkcjonariuszy, a paryska prokurator Laure Beccuau od początku nie wykluczała, że za napadem stoi zorganizowana grupa przestępcza działająca na zlecenie. Do tej pory zatrzymano co najmniej 11 osób, z czego formalne zarzuty postawiono pięciu. Część zatrzymanych częściowo przyznała się do udziału w logistycznym przygotowaniu napadu, m.in. rozpoznaniu terenu czy organizacji sprzętu, jednak same klejnoty wciąż nie zostały odnalezione. Kilku podejrzanych zwolniono z aresztu bez zarzutów.
Śledczy szybko zebrali obszerny materiał dowodowy: sprawcy w pośpiechu zostawili na miejscu rękawiczki, kamizelkę odblaskową, krótkofalówkę i kask, z których pobrano około 150 próbek DNA.
Nowy trop prowadzi do Belgii#
Najświeższy przełom w sprawie pojawił się w czerwcu 2026 roku. Analiza telefonów kilku podejrzanych, według doniesień pochodzących z Europy Wschodniej, ujawniła kontakty i zdjęcia wskazujące na powiązania z Belgią, światową stolicą handlu diamentami. Francuscy śledczy udali się na miejsce, by sprawdzić, czy to właśnie tam mogła zostać zorganizowana logistyka napadu lub czy tam mogą znajdować się osoby odpowiedzialne za „upłynnienie” łupu. Trop wzmacnia teorię, że za kradzieżą stoi wyspecjalizowana siatka przestępcza działająca na zlecenie bardzo zamożnych zleceniodawców, a nie przypadkowa grupa włamywaczy.
Jednocześnie autorzy książki poświęconej napadowi, powołując się na ustalenia śledztwa, sugerują, że klejnoty mogły zostać rozdzielone już w trakcie samej ucieczki i być może właśnie dlatego, przez pomyłkę, sprawcy zgubili koronę Eugenii.
Luwr w kryzysie – to nie tylko kradzież#
Napad z października 2025 roku okazał się dopiero początkiem trudnego okresu dla najchętniej odwiedzanego muzeum świata. W kolejnych miesiącach doszło do strajków pracowników domagających się lepszych warunków pracy i większych nakładów na bezpieczeństwo, ujawniono aferę związaną z fałszywymi biletami, a do tego doszły utrzymujące się problemy z przeciekami wody w budynku. Związkowcy odrzucili propozycje ministerstwa kultury dotyczące wycofania planowanych cięć budżetowych i zwiększenia liczby pracowników ochrony, uznając je za niewystarczające.
Czy klejnoty w ogóle wrócą do Luwru?#
To pytanie, które od miesięcy zadaje sobie cała Francja. Skradzione przedmioty, jako część narodowej kolekcji, nigdy nie były ubezpieczone, a ich wartość historyczna uznano za niemożliwą do wycenienia. Koszt polisy był zbyt wysoki. Prokuratura zapewnia, że sprawców uda się złapać, a klejnoty odzyskać, jednak z każdym miesiącem rośnie ryzyko, że biżuteria została rozłożona na części i sprzedana jako luźne kamienie szlachetne, co byłoby nieodwracalną stratą dla francuskiego dziedzictwa.


