Krystyna Janda, zwykle kreowana na ikonę kultury, w domu odsłania zupełnie inne oblicze. W szczerym wyznaniu przyznała, że synowie traktują ją jak osobę „lekko głupawą” i „niezborną”, co sama aktorka uważa, za „urocze”. Choć sama próbuje nadać temu dowcipny ton, trudno nie zauważyć, że nawet najbliżsi nie traktują jej poważnie.
Krystyna Janda, jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorek, w najnowszym wywiadzie dla „Wysokich Obcasów Extra” opowiedziała o tym, jak wygląda jej codzienność z dorosłymi dziećmi. Choć na scenie i w życiu publicznym uchodzi za silną, niezależną kobietę, to z rozmowy wyłania się portret matki, którą własne dzieci traktują z pobłażaniem.
Aktorka opowiada, że córka Maria jest jej partnerką w pracy i codziennym życiu, ale synowie Adam i Andrzej podchodzą do niej jak do dziecka.
Instagram_tojajanda/screenshot„Synowie traktują mnie jak osobę lekko głupawą. To jest urocze”
– wyznaje Janda.
Adam i Andrzej, synowie ze związku z Edwardem Kłosińskim podchodzą do niej jak do dziecka.
„Mamo, nie możesz sama iść z psem do weterynarza”
– relacjonuje Janda. Sama dodaje, że często dzwoni do nich z najprostszymi problemami technicznymi, a oni cierpliwie tłumaczą, co nacisnąć i gdzie włożyć kabel.
Instagram_tojajanda/screenshotPartnerstwo z córką#
Z córką Marią, owocem związku z Andrzejem Sewerynem, Janda pozostaje w codziennym kontakcie.
„Codziennie się komunikujemy, mamy wspólne plany, pracujemy razem, wymieniamy poglądy i tak dalej. Marysia była ze mną od początku fundacji, i to ona ją przejmie”
– podkreśla aktorka. Relacja z córką jest bardziej partnerska, oparta na wspólnej pracy i wizji przyszłości.
Zamiast obrazu silnej, niezależnej kobiety, wyłania się portret matki, którą własne dzieci traktują z pobłażaniem. To wyznanie pokazuje, że wizerunek Jandy jako niepodważalnej autorytetki w kulturze nie znajduje potwierdzenia w jej najbliższym otoczeniu.


