„Najwyższy czas na wiosenne zakupy” — napisał Kuba Wojewódzki, publikując zdjęcia z odbioru luksusowego Aston Martina Valhalla. Podziękował za „dostarczenie przesyłki”, a internet zalała fala gratulacji. Problem w tym, że… to nie jego samochód.
Auto za milion euro, które nie należy do celebryty#
Wojewódzki opublikował na Instagramie zdjęcia z odbioru pierwszego w Polsce Aston Martina Valhalla, supersamochodu wartego ponad milion euro. W komentarzach pojawiły się gratulacje od aktorów, muzyków i fanów. Media społecznościowe eksplodowały od zachwytów nad „nowym nabytkiem” celebryty.
Instagram/ kuba_wojewodzki_officialAle jak się okazuje, auto nie należy do Wojewódzkiego. Prawdziwym właścicielem jest niejaki Krzysiek — twórca projektu charytatywnego PositiveWays. To on odebrał samochód osobiście z salonu Aston Martin Warszawa, co zostało udokumentowane w materiale do programu Hi_5.
Sprytna zagrywka czy wizerunkowy zgrzyt?#
Auto trafiło na chwilę pod blok Wojewódzkiego, gdzie zrobiono kilka zdjęć i filmików. Publikacja na Instagramie, choć nie zawierała jednoznacznego stwierdzenia o własności, podświadomie sugerowała, że to właśnie Kuba jest właścicielem pojazdu. W poście nie padło ani słowo o Krzyśku ani o jego projekcie.
W efekcie cała Polska żyje „nowym autem Wojewódzkiego”, a prawdziwy właściciel, jak wynika z relacji, czuje się pominięty. Rozmowa z menedżerem celebryty tylko potwierdziła, że taki był zamysł publikacji: „To w stylu Kuby”.
Instagram/ kuba_wojewodzki_officialCo na to internauci?#
W sieci pojawiły się głosy krytyki, ale też uznania dla sprytnej zagrywki marketingowej. Bo choć Wojewódzki nigdzie nie napisał, że auto jest jego, to sposób, w jaki przedstawił sytuację, wywołał efekt, o którym marzy każdy PR-owiec: milionowe zasięgi, tysiące reakcji i darmowa promocja.
Już jutro w programie Hi_5 ma pojawić się pełny materiał z odbioru Valhalli, który pokaże, kto naprawdę jest właścicielem auta. I kto tak naprawdę zasługuje na gratulacje.


