W życiu Sandry Kubickiej ostatnio nie brakuje emocji, ale tym razem sprawa jest poważniejsza. Modelka poinformowała, że ktoś podszywa się pod nią w sieci i rozsyła znajomym wiadomości o jej rzekomym rozwodzie i powrocie do Miami. „Mega dziwna sytuacja” – mówi wprost i apeluje do obserwatorów o czujność.
U Sandry Kubickiej dzieje się intensywnie – zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Ostatnie miesiące przyniosły medialne doniesienia o kolejnym pozwie rozwodowym z Baronem, decyzję o zamknięciu warszawskiej matcharni, a także codzienne relacje z życia – od walentynek z synem po wspólne wypady ze znajomymi.
Tym razem jednak chodzi o bezpieczeństwo.
Celebrytka opublikowała na Instagramie nagranie, w którym wyraźnie poruszona opowiedziała o niepokojącej sytuacji.
„Słuchajcie, mega dziwna sytuacja. Ktoś się pode mnie podszywa”
– zaczęła.
Jak relacjonuje, wszystko wyszło na jaw dzięki znajomym.
„Zaczęło się od tego, że napisała do mnie kumpela z Miami, że ja do niej napisałam, że niby się rozwodzę i wracam do Miami. Ona sczaiła, że to nie ja, bo ja nie piszę w taki dziwny sposób. Mój angielski jest inny”
– tłumaczyła.
Chwilę później odezwała się kolejna osoba z podobną historią.
„A teraz napisał do mnie kolega, że do niego ten sam numer napisał. I to jest dziwne, bo na WhatsAppie, więc to nie jestem ja”
– podkreśliła.
Modelka zwróciła uwagę, że numer telefonu wyświetla się jako kanadyjski i zaapelowała do obserwujących o reakcję.
„Zgłaszajcie to, blokujcie. W ogóle numer z Kanady się tam wyświetla. Uważajcie na to, bo ktoś się pode mnie podszywa. Ja to zaraz zgłoszę i się tym zajmę, ale miejcie to na uwadze”
– powiedziała.
W kolejnej relacji pokazała zbliżenie na numer i ponownie poprosiła o jego zgłaszanie.
W czasach, gdy fałszywe konta i wyłudzenia stają się codziennością, nawet rozpoznawalne nazwisko nie chroni przed oszustami. Tym razem jednak czujność znajomych zadziałała błyskawicznie. A Kubicka – zamiast zamiatać sprawę pod dywan – postawiła na publiczne ostrzeżenie.


