Na scenie jeszcze cisza, ale za kulisami już prawdziwy sylwestrowy żywioł. Chełm odlicza dni do nocy, która ma rozświetlić koniec roku, a próby do Sylwestra Republiki trwają pełną parą. Światła testowane do ostatniego reflektora, prowadzący dopracowują każdy gest i każde wejście, a atmosfera coraz bardziej przypomina finałowe odliczanie do północy. To moment, w którym wielkie widowisko zaczyna nabierać realnych kształtów.
Próby do Sylwestra Republiki w Chełmie to nie tylko techniczne przygotowania – to prawdziwa rozgrzewka przed nocą, która ma porwać widzów w całej Polsce. Scena żyje od rana do wieczora: dźwiękowcy dopieszczają brzmienie, realizatorzy światła sprawdzają kolejne warianty efektów, a każdy detal układany jest tak, by w sylwestrową noc nie było miejsca na przypadek.
Prowadzący – Ania Popek i Rafał Patyra, Adrian Borecki i Natalia Rzeźniczak oraz Ilona Januszewska i Karol Gnat – pojawiają się na próbach regularnie, testując zapowiedzi, przejścia i tempo całego widowiska. Jest koncentracja, są szybkie konsultacje, ale nie brakuje też śmiechu i tej charakterystycznej, lekkiej energii, która zwiastuje dobrą zabawę.
Z każdą kolejną próbą atmosfera gęstnieje. Coraz częściej słychać sylwestrowe „trzy, dwa, jeden” wypowiadane pół żartem, pół serio, a sceniczne światła rozcinają zimowe popołudnia jak zapowiedź nadchodzącej nocy. Organizatorzy nie ukrywają: Chełm ma być gotowy na wielkie wejście w nowy rok.
Jeśli próby są tylko przedsmakiem, jedno jest pewne – Sylwester Republiki zapowiada się jako widowisko dopięte na ostatni guzik, z energią, która nie kończy się o północy.


