Spektakularne nagranie z rumuńskiej Oradei, na którym samochód przelatuje ponad rondem niczym w filmie akcji, obiegło światowe media. Choć internauci okrzyknęli je „pierwszym latającym samochodem”, w rzeczywistości to dramatyczny wypadek spowodowany zasłabnięciem kierowcy. Zdarzenie przypomniało podobne incydenty, m.in. głośny „skok przez rondo” w Polsce. Zobaczcie WIDEO!
Nagranie z miejskiego monitoringu w Oradei stało się viralem po tym, jak zarejestrowało samochód przelatujący nad rondem niczym w hollywoodzkiej scenie akcji. Do zdarzenia doszło 3 grudnia 2025 roku, kiedy kierowca Mercedesa klasy E, jadąc z dużą prędkością, wjechał na rondo pod niewłaściwym kątem. Pojazd odbił się od krawężnika i wzbił w powietrze, przelatując nad autobusem i dwoma innymi samochodami, po czym wylądował dopiero po drugiej stronie skrzyżowania.
Według lokalnych służb mężczyzna w chwili zdarzenia zasłabł — wszystko wskazuje na epizod hipoglikemii, który doprowadził do utraty panowania nad pojazdem. Mimo dramatycznego przebiegu wypadku, kierowca przeżył.
Internet szybko podchwycił nagranie, a w komentarzach zaroiło się od żartów o „pierwszym latającym samochodzie w Rumunii”. Użytkownicy porównywali sytuację do scen z gier komputerowych, a memy z wydarzenia zaczęły krążyć po sieci.
Incydent przypomniał Polakom równie głośne zdarzenie z Rąbienia pod Łodzią, gdzie kilka lat temu kierowca, również jadąc z dużą prędkością, wybił auto na rondzie i przeleciał kilkadziesiąt metrów w powietrzu. Tamten „skok przez rondo” również stał się internetową sensacją i dowodem na to, że spektakularne wypadki potrafią zyskać drugie życie w sieci.
Choć oba zdarzenia wyglądają jak próbki futurystycznej technologii, to wyłącznie skutek niebezpiecznych sytuacji drogowych — „latające samochody” pozostają na razie domeną projektów, nie rond.


