Maja Chwalińska nie traciła czasu. Po chwili wytchnienia i regeneracji, polska tenisistka opublikowała w mediach społecznościowych serię zdjęć z londyńskich kortów treningowych, gdzie szykuje się już do startu w Wimbledonie. „Do zobaczenia jutro, Wimbledon” — napisała, dodając serduszko, a zdjęcia w biało-granatowym stroju Lacoste w mgnieniu oka zebrały ponad 87 tysięcy polubień.
Od kwalifikanta do gwiazdy z numerem 20#
To, co dzieje się w karierze Chwalińskiej od kilku tygodni, trudno nazwać inaczej niż prawdziwą rewolucją. Jeszcze niedawno, jak pisze amerykański „Boston Globe”, polska zawodniczka w Paryżu martwiła się, czy wystarczy jej pieniędzy na pokój hotelowy podczas Roland Garros. Miesiąc później wraca do gry już jako gwiazda, finalistka wielkiego szlema, rozstawiona z numerem 20, otrzymująca od organizatorów Wimbledonu dziką kartę, która pozwoliła jej pominąć wyczerpujące kwalifikacje.

Sama Chwalińska, cytowana przez portal WTA Tennis, otwarcie mówi o tym, jak dziwnie czuje się w nowej rzeczywistości:
„Czuję się jak zwyczajny człowiek”
— podkreśla, ucząc się radzić sobie z falą zainteresowania, jaka spadła na nią po Paryżu. W rozmowach z mediami przyznawała też wprost, że chwilami towarzyszyło jej poczucie, że nie do końca zasługuje na to, co się wydarzyło. „Czułam się jak oszustka”, miała powiedzieć, opisując pierwsze dni po nieoczekiwanym awansie do finału.
Najpierw regeneracja, teraz trawa w Londynie#
Po wyczerpującym turnieju w Paryżu Chwalińska zafundowała sobie chwilę oddechu. Czas na regenerację spędziła na Krecie, by w pełni sił wrócić do rywalizacji na trawiastych kortach Wimbledonu.

Z kim zagra i jakie ma szanse?#
W pierwszej rundzie, w poniedziałek 29 czerwca, na korcie numer 12, Chwalińska zmierzy się z reprezentantką Tajlandii Mananchayą Sawangkaew (164. WTA), która do turnieju głównego przebiła się przez wymagające kwalifikacje.

Upały nad Londynem — będzie się działo#
Pogoda może okazać się jednym z najciekawszych wątków tego Wimbledonu. Jak alarmują brytyjscy organizatorzy turnieju, „Wimbledon szykuje się na upały” i nie są to czcze słowa. Prognozy długoterminowe dla Londynu pokazują narastającą falę gorąca w nadchodzących dniach: po względnie umiarkowanym początku tygodnia (23–26 stopni) temperatury mają systematycznie rosnąć, by w przyszły poniedziałek i wtorek osiągnąć dramatyczne 37, a nawet 40 stopni Celsjusza.
Dla zawodniczek grających na rozgrzanej do białości trawie może to oznaczać jeden z najbardziej wymagających fizycznie Wimbledonów ostatnich lat.
Dla samej Chwalińskiej cały turniej w Londynie to coś więcej niż kolejny start w karierze. To pierwszy poważny test tego, czy paryski sukces był jednorazowym błyskiem, czy realną zmianą poziomu.


