Leszek Miller w najnowszej rozmowie w Radiu ZET skomentował sprawę niedoszłego spotkania prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Były premier nie ukrywał zdziwienia, ale też zażenowania całą sytuacją.
„Z pewnym zażenowaniem dowiedziałem się, że to spotkanie się nie odbędzie”
— powiedział Miller, odnosząc się do informacji, że rząd nie wyraził zgody na udział prezydenta RP Karola Nawrockiego w rozmowie z Macronem podczas jego wizyty.
W jego ocenie decyzja nie była przypadkowa.
„Zdaje się, że celowo uniemożliwiono prezydentowi naszego kraju spotkanie z prezydentem Francji. To jest dość prostackie i nie powinno mieć miejsca”
— stwierdził.
To właśnie te słowa wywołały największe poruszenie. W sieci pojawiły się liczne komentarze, a internauci zaczęli analizować, jak taka sytuacja może wpłynąć na relacje Polski z Francją, jednym z kluczowych partnerów w Unii Europejskiej.

Miller zwrócił uwagę, że takie działania mogą być odbierane jako mieszanie polityki wewnętrznej z dyplomacją. W jego ocenie to sygnał, który może zostać zauważony także poza Polską.
W mediach społecznościowych komentarze są ostre. Wiele osób podkreśla, że „polityka partyjna nie powinna wchodzić w dyplomację”, inni piszą o „niepotrzebnym konflikcie kompetencyjnym”.
Sprawa budzi emocje, bo dotyczy najwyższych urzędów państwa i relacji z jednym z najważniejszych europejskich przywódców. A słowa Millera tylko podkręciły temperaturę dyskusji.


