Moby przyjechał do Warszawy na koncert, ale wygląda na to, że stolica zrobiła na nim wrażenie nie tylko za sprawą muzyki, którą sam zaprezentował publiczności. Amerykański artysta podczas pobytu w mieście natknął się na uliczny występ skrzypaczki. Krótka scena z Krakowskiego Przedmieścia tak go poruszyła, że postanowił ją nagrać i podzielić się nagraniem z obserwatorami.
Muzyka uliczna zrobiła na nim ogromne wrażenie#
Moby wystąpił w Warszawie 4 sierpnia, w ramach swojej europejskiej trasy koncertowej. Jego koncert na Letniej Scenie Progresji był jedynym przystankiem artysty w Polsce podczas tej trasy. Wydarzenie cieszyło się dużym zainteresowaniem publiczności i zostało wyprzedane.
Kilka dni później muzyk opublikował w mediach społecznościowych nagranie zupełnie innego rodzaju. Tym razem nie pokazywał sceny, świateł ani tłumu fanów.
Na filmie widać Krakowskie Przedmieście o zachodzie słońca. W tle słychać skrzypaczkę wykonującą „Hallelujah”. Ten pozornie zwyczajny uliczny występ wyraźnie poruszył artystę.
Moby napisał, że właśnie takie chwile należą do jego ulubionych momentów podczas tras koncertowych. Opisał sytuację, w której z balkonu w Warszawie słuchał kobiety grającej na skrzypcach. Jak przyznał, w takich chwilach świat wydawał mu się „niemal normalny i pełen dobra”.
Nagranie szybko podbiło internet#
Film opublikowany przez Moby’ego spotkał się z dużym zainteresowaniem. W ciągu kilkunastu godzin nagranie zdobyło ponad 100 tys. polubień, a w komentarzach pojawiły się liczne reakcje polskich internautów i znanych osób.
Pod postem pojawiły się między innymi komentarze Ewy Chodakowskiej i Zuzy Kołodziejczyk. Natalia Klimas oraz Anja Rubik zareagowały natomiast emotikonami przedstawiającymi serca.
Skrzypaczka zobaczyła nagranie#
Najciekawsze jest jednak to, że nagranie dotarło również do bohaterki filmu.
Skrzypaczka odpowiedziała na publikację Moby’ego, przyznając, że trudno jej uwierzyć, iż to właśnie ona znalazła się w jego nagraniu. Podziękowała muzykowi za uwiecznienie jej występu i napisała, że bardzo wiele dla niej znaczy fakt, że jej muzyka stała się częścią takiego momentu.
W ten sposób przypadkowe spotkanie na warszawskiej ulicy nabrało zupełnie innego znaczenia. Muzyk przyjechał do Polski na koncert, a jednym z momentów, które najbardziej zapadły mu w pamięć, okazał się nie występ na wielkiej scenie, lecz muzyka usłyszana przypadkiem podczas wieczornego spaceru.
Warszawa została w jego pamięci#
Moby spędził w Polsce zaledwie kilka dni, ale wygląda na to, że stolica zostawiła po sobie dobre wspomnienie. Po energetycznym koncercie na Letniej Scenie Progresji artysta pokazał swoim obserwatorom spokojniejsze oblicze miasta — zachód słońca nad Krakowskim Przedmieściem i muzykę płynącą ze skrzypiec. To właśnie takie nieplanowane momenty często zostają w pamięci najdłużej.


