Sep 3, 2026 10:40 AM

Ta afera robi się ciekawsza niż sam zapowiadany film. Jeszcze wczoraj Dorota Szelągowska nazywała Joannę Jabłczyńską „złym człowiekiem” w nagraniu, które obiegło cały internet. Dziś usunęła je ze swojego profilu i opublikowała w zamian coś, czego nikt się nie spodziewał: przeprosiny.

„Nie miałam prawa cię obrażać”

W nowym, dużo krótszym nagraniu Szelągowska powiedziała wprost:

„Aśka, bardzo cię przepraszam. Nie miałam prawa cię obrażać”.

Do posta dodała też, że emocje nie są najlepszym doradcą, nawet jeśli towarzyszą im najlepsze intencje i podziękowała za dyskusję, jaka wywiązała się pod krytycznym nagraniem, które najwyraźniej skłoniło ją do zmiany zdania.

Bo to nie jest tak, że Szelągowska sama z siebie postanowiła ochłonąć. Bezpośrednim impulsem do przeprosin było nagranie twórcy internetowego działającego pod pseudonimem @zatropemmysli, który z perspektywy psychologicznej rozłożył na czynniki pierwsze jej wcześniejszą wypowiedź.

Jego zdaniem Szelągowska, mimo że mogła mieć rację merytorycznie, posłużyła się czystym „językiem przemocowca”, rzucając oskarżenia w stylu „jesteś złym człowiekiem” czy „plujesz i niszczysz”. Główna teza nagrania brzmiała: nawet racja nie daje nikomu prawa do poniżania drugiego człowieka.

Internet nie do końca wierzy w skruchę

Publiczne przeprosiny, choć na pierwszy rzut oka powinny ostudzić emocje, wcale nie zamknęły sprawy. W komentarzach nie brakuje głosów pełnych sarkazmu, ponieważ internauci zwracają uwagę, że pierwotne nagranie trwało kilkanaście minut pełnych oskarżeń, a przeprosiny zajęły zaledwie kilkanaście sekund, i to skierowane do osoby, którą Szelągowska wcześniej sama zablokowała, uniemożliwiając jej odpowiedź. Padają porównania do malowania ściany na biało, podczas gdy pod spodem wciąż jest grzyb, czyli zarzut, że przeprosiny to więcej PR-u niż szczerej refleksji.

A co na to sama zainteresowana?

W momencie publikacji przeprosin Joanna Jabłczyńska nie odniosła się do nich publicznie. To właśnie jej reakcja, a raczej jej brak, może zadecydować, czy ten wątek afery faktycznie się zamyka, czy to dopiero preludium do kolejnej odsłony. Warto przypomnieć, że sama Jabłczyńska dzień wcześniej przeprosiła Agnieszkę Żulewską, aktorkę, która ostatecznie zagra Tosię, choć przy okazji nie odmówiła sobie uszczypliwości pod adresem produkcji, wyrażając nadzieję, że kiedyś usłyszy przeprosiny również od niej.

Casting, telefon od reżyserki, sponsor z własną kandydatką, zapowiedź prawników, usunięte oświadczenie, prywatne wiadomości pokazane publicznie, a teraz przeprosiny, w które część internautów i tak nie wierzy. Trudno o lepszy scenariusz na film. Szkoda tylko, że dzieje się to naprawdę.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy