W trakcie historycznej misji Artemis II, która przyciągnęła uwagę milionów widzów na całym świecie, doszło do zaskakującego i zupełnie nieplanowanego momentu, który na chwilę przyćmił nawet powagę kosmicznego przedsięwzięcia. Podczas jednej z transmisji na żywo z wnętrza kapsuły Orion w kadrze pojawił się… słoik Nutelli unoszący się swobodnie w stanie nieważkości.
Cała sytuacja trwała zaledwie kilka sekund. Słoik spokojnie „przepłynął” przed kamerą, jakby był częścią starannie zaplanowanego eksperymentu. Astronauci początkowo nie zareagowali, co tylko spotęgowało absurdalność chwili. W rzeczywistości był to najpewniej zwykły przypadek — jeden z przedmiotów nie został odpowiednio zabezpieczony i w warunkach mikrograwitacji po prostu wydostał się ze schowka.
Nagranie błyskawicznie obiegło internet. Użytkownicy mediów społecznościowych zaczęli żartować, że to „najlepsza reklama w historii”, a niektórzy sugerowali nawet, że era product placementu dotarła właśnie w kosmos.
„To chyba najbardziej kosmiczna kampania marketingowa, jaką widzieliśmy”
— pisali internauci. Inni zwracali uwagę na kontrast między doniosłością misji a banalnością unoszącego się słoika z kremem czekoladowym.
Wkrótce pojawiły się jednak oficjalne wyjaśnienia. NASA stanowczo zaprzeczyła, jakoby była to jakakolwiek forma lokowania produktu. Agencja podkreśliła, że nie prowadzi tego typu działań reklamowych, a Nutella była po prostu jednym z produktów żywnościowych znajdujących się na pokładzie. W warunkach nieważkości nawet drobne niedopatrzenie może sprawić, że przedmiot zacznie swobodnie dryfować — i czasem trafi prosto przed obiektyw kamery.
Choć incydent był błahy, stał się jednym z najbardziej zapamiętanych momentów całej misji. Pokazał bowiem coś, o czym rzadko myślimy, obserwując wielkie wydarzenia technologiczne — że za nimi stoją ludzie i ich codzienność. Nawet podczas przełomowego lotu w kierunku Księżyca astronauci wciąż jedzą, korzystają z prostych przedmiotów i mierzą się z drobnymi niedogodnościami życia w kosmosie.


